wtorek, 28 października 2014

Rozdział 2

Na poprawę humoru suko! Rozdział dla ciebie ♥


-A i oto jest jeszcze jeden... - odwróciłam się a moim oczom ukazał się ten sam chłopak na którego wcześniej wpadłam. Świetnie! - Hope to jest Harry... - przez krótką chwilę patrzyliśmy na siebie aż na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek. Ugh! Już go nie lubię...
-Hej. - powiedziałam nieśmiało.

-No cześć. - jego ochrypły głos przyprawił mnie o dreszcze.
-A więc Zoey, Hope mamy zamiar zrobić małą imprezę w ten piątek, co wy na to? - zapytał uśmiechnięty Liam.

-Nie jestem pewna czy to dobry... - nie było mi jednak dane dokończyć, ponieważ przerwało mi głośnie prychnięcie Harry'go.
-O co ci chodzi? - zapytałam zdziwiona.
-Sorry Liam, że ci to powie, lubię cię, ale wątpię, że twoja kochana, święta kuzyneczka wie co to w ogóle oznacza impreza. - zakpił.
-Że co proszę? - zapytałam poirytowana.
-To co słyszałaś słońce.
-Dobrze może ona ma... - zaczął Liam ale mu przerwałam.
-Zgoda. - wszyscy spojrzeli na mnie zdziwieni a szczególnie Harry.
-Co? - zapytał nadal zszokowany Liam.
-Zgadzam się. Zróbmy tą imprezę. - powiedziałam dokładniej.
-Hope nie musisz tego robić. - powiedział szeptem Liam tak abym tylko ja mogła to usłyszeć.
-Ale chce. -powiedziałam równie cicho. Staliśmy jeszcze chwilę i omawialiśmy imprezę. Z każdą chwilą zastanawiałam się czy aby na pewno dobrze robię. Ale cóż... teraz się już nie wycofam.
-Jesteś na sto procent pewna, że tego chcesz? Najwyżej powiem, że źle się poczułaś czy coś? - namawiał chłopak kiedy jechaliśmy do domu.
-Liam! Daj spokój! Wszystko jest OK! Zróbmy tą imprezę i będzie z głowy OK? - powiedziałam już lekko zdenerwowana.
-OK! - powiedział zrezygnowany. - Ale czemu ci tak zależy co?
-Po prostu chce im pokazać, że nie jestem jakąś nudziarą! Skończmy ten temat! Proszę.
-Ech... dobrze. Ale muszę ci coś jeszcze powiedzieć.
-Co znowu?! - jęknęłam.
-Uważaj na Harry'go. Przyjaciel z niego dobry ale źle traktuje dziewczyny. Uważa, że są tylko na jedną noc...
-I co w związku z tym?
-Po prostu na siebie uważaj, dobrze? Nie chce żeby ktoś złamał ci serce. - 'za późno' pomyślałam. - W innym wypadku będę zmuszony złamać tej osobie nos lub inne części ciała. - w mojej głowie powstał obraz  Liam'a łamiącego kości któremuś z chłopaków i mimo wszystko na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Te kilka dni zleciały bardzo szybko. Dziś jest już piątek czyli przeklęta impreza, która ma się odbyć, gorzej już być nie mogło, Harry'go... 
-I jak wiesz już co zakładasz? - zapytała Zoey dzień wcześniej.
-Ymm... no tak nie bardzo. - powiedziałam.
-Co? Impreza już jutro a ty nie wiesz co masz założyć?! Ech... dziewczyno! W takim razie jedziemy do ciebie a jak nic ciekawego nie znajdziemy idziemy na zakupy!!! - powiedziała podekscytowana. Kiedy dziewczyna przeszukiwała całą szafę stwierdzając, że nic specjalnego się tam nie znajduje poszłam na dół po picie.
-Dobra! Znalazłam! - powiedziała dziewczyna kiedy wróciłam d pokoju. 
-Ok! Pokaż!
-Nie! Zobaczysz dopiero jutro! - i tak oto skończyło się wybieranie stroju. Dopiero dzisiaj Zoey powiedziała gdzie położyła ubrania. Kiedy wróciłam do domu biegiem pobiegłam do pokoju i wyjęłam z dolnej szafki to co naszykowała mi dziewczyna. Jęknęłam kiedy zobaczyłam się w lustrze. Top bez ramiączek sięgający mi przed pępek i spódnica galaxy były świetnym zestawem ale chyba nie na mnie... Jestem zbyt... gruba. Cóż... może zaryzykuję. Dobrałam do tego czarne szelki, białe podkolanówki, czerwone lity i  trzy czarne kwiaty we włosy. Myślę, że będzie dobrze. Włosy postanowiłam rozpuścić i lekko podkręcić. Końcowy efekt nawet mi się pogoba gdyby nie... brzuch. Muszę schudnąć...

http://www.polyvore.com/cgi/set?id=138841532&.locale=pl

-Hop! Chodź już! Wychodzimy! - krzyknął z dołu Liam. Kiedy zeszłam spojrzał na mnie i lekko otworzył usta,
-Wiedziałam, że to zły pomysł idę się przebrać...
-Nie! Wyglądasz ślicznie. Serio. - uśmiechnął się. - Będę musiał chyba cię pilnować. - puścił mi oczko i wyszliśmy. Pod domem czekał już Niall z resztą. Miły, słodki blondasek. Jest bardzo sympatyczny. Louis i Zayn zresztą też. Louis to ten zabawny i zwariowany. Jedynym problemem jest nie kto inny jak Harry Styles. Jest wobec mnie bardzo chamski i arogancki ogólnie niemiły. Nie wiem co mu zrobiłam ale cóż... trudno. Nie obchodzi mnie to i nie zależy mi na tym aby mnie lubił ale mógłby chociaż zachowywać dla siebie te wszystkie komentarze.
-A tak w ogóle to bardzo ładnie wyglądasz Hope. - powiedział Louis a Niall i Zayn mu przytaknęli.
-Dziękuję. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce zatkało mnie. O ile się nie mylę to miała być mała impreza a widać było, że cały dom jest zapchany ludźmi. Nieźle wstawionych ludźmi. Czyżbyśmy się spóźnili?
-Impreza dopiero się rozkręca. - powiedział Liam widząc moją zdezorientowaną minę. Uśmiechnęłam się lekko i kiwnęła głową na znak zrozumienia. Kiedy weszliśmy czułam na sobie wzrok innych. Jakby patrzyli na mój brzuch.
-Kogo ja tu widzę! Chłopaki! Zoey! - krzyknął ktoś za nami. Kiedy się odwróciłam ujrzałam przystojnego chłopaka z tunelami.
-Jake! - a więc tak ma na imię - Kiedy ja cię ostatnio widziałam?! Chodź na tutaj! - kiedy chłopak podszed dziewczyna zamknęła go z niedźwiedzim uścisku. Ooo... jak słodko!
-A kim jest ta ślicznotka? - zapytał patrząc na mnie.
-Ymm... jestem Hope, kuzynka Liama. - starałam się przekrzyczeć głośną muzykę.
-No, no stary! Jest jeszcze ładniejsza niż na zdjęciach jakie nam wysłałeś. - powiedział a reszta  przytaknęła z uśmiechem.
-CO?! Pokazywałeś im moje zdjęcia! - zapytałam złą.
-Ja...
-I te jak byłaś mała też. - powiedział ktoś za mną a po charakterystycznym głosie mogę wywnioskować że to Harry/
-Liam! błagam cię powiedz tylko, że nie pokazywałeś im zdjęć na których jestem przebrana za...
-Anioła. Tak pokazywał. - powiedział Loczek. Ugh! Zabiję cię Liam!
-Ale...
-To z dzieciństwa i to sprzed roku też. - powiedział Harry. Spaliłam buraka i zła ruszyłam na taras. Za plecami słyszałam jak Liam krzyczy na Styles'a, że ma niewyparzoną gębę tak samo jak Jake.  Boże te zdjęcia są takie kompromitujące... Po chwili obok mnie ktoś stanął. Tym kimś okazał się być... Harry.
-Ładnie wyglądasz. - powiedział bawiąc się rąbkiem mojej spódniczki. Odruchowo zakryłam ręką brzuch.
-Taa... dzięki. - burknęłam.
-Ślicznie wyszłaś na tym zdjęciu. - uśmiechnął się chytrze.
-Jakim zdjęciu? - nie byłam pewna o którym mówi, ponieważ nawet nie wiem jakie zdjęci Liam i pokazywał.
-Na tym sprzed roku. Po co się przebierałaś? Chodziłaś na Halloween po cukierki?- zakpił.
-Nie. Występowałam dla dzieci chorych na raka. Chodziłam tam żeby na ich twarzach chodź na chwile zagościł nawet najmniejszy uśmiech. Jedną dziewczynką której 'pomagałam' była 5 - letnia Cloe. - uśmiechnęłam się lekko na myśl o pięknej dziewczynce.
-Pewnie płakała jak odjeżdżałaś. - zgadywał. Uśmiech szybko znikł.
-Umarła kilka tygodni temu. - szepnęłam.
-Często tam chodziłaś? - dopytywał dalej. Już nie mogłam dalej znosić wizji tych wszystkich ciężko chorych dzieci umierających na moich oczach.
-Czego chcesz?! O co ci chodzi? Co? Najpierw jesteś dla mnie chamski, nieuprzejmy, mówisz jakieś głupie komentarze a teraz tak nagle chcesz wiedzieć coś o moim życiu?! Nie rozumiem cię! - powiedziałam ciut podniesionym głosem.
-Nie ty jedyna. - uśmiechnął się. Ugh! Jak można się uśmiechać w takim momencie? Prychnęłam i ruszyłam poszukać kogoś znajomego. Przez przypadek wpadłam na kogoś. Przede mną stał mocno umięśniony mężczyzna, dość przystojny. Czuć było od niego alkohol i papierosy.
-Przepraszam. - powiedziałam i chciałam go wyminąć ale ten złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie.
-Chodź mała zabawimy się troszeczkę? 
-Co? Daj mi spokój. Puść! To boli! Nigdzie z tobą nie idę! - szarpałam się ale to nic nie dawało. Był zbyt silny.
-Nie szarp się. Chodź. - pociągnął mnie w stronę schodów. 
-Puść! Głuchy jesteś?! Puszczaj dupku! - kiedy to nie zadziałało kopnęłam go z całej siły w łydkę.
-Ty mała dziwko... - podniósł rękę aby mnie uderzyć więc odruchowo zamknęłam oczy czekając na policzek lecz ni się nie stało. Zamiast tego usłyszałam jęknięcie faceta a kiedy otworzyłam oczy leżał on na podłodze niedaleko mnie. Wzrokiem szukałam mojego obrońcę a oczy natrafiły na jakiegoś nieznajomego mi chłopaka. Z jego nosa leciała krew. Pisnęłam cicho i szybko podbiegłam do niego.
-Nic ci nie jest? - zapytał.
-Nie nic dziękuję. Naprawdę. Nic ci się nie stało? Krew leci ci z nosa. - na moje usta wkradł się grymas, ponieważ cholera! To w sumie przeze mnie.
-Nic. - uśmiechnął się lekko.
-Co się st... Hope! Nic ci się nie stało? - usłyszałam za plecami krzyk Liam'a.
-Nie nic. Obronił mnie...


*********************************************************************************
Hejka!I jak rozdzialik? Podoba się? Mam nadzieję że tak! Liczę na chociaż 3-4 komentarze :D 
#jednokierunkowych! ♥

3 komentarze:

  1. Super czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. Bosz... OMG! Chyba się zakochałam *.*
    Serio. mega mnie zainteresowałaś i potrzebuje next next next :o :D
    nie każ mi czekać, prosze ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Genialny! Kiedy next?

    OdpowiedzUsuń