piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 5

-O czym mowa? - zapytał niestety wścibski Harry...
-O niczym ciekawym. - zbyłam go.
-A gdzie byliście?
-W łazience. - palnęłam bez zastanowienia. Boże! Co ja właśnie zrobiłam?! Zrobiłam się cała czerwona ze wstydu mając nadzieję, że nikt tego nie słyszał oprócz lokowatego. Niestety wszyscy patrzyli się a to na mnie, Justin'a a Harry'go. No świetnie! Justin chichotał cicho obok mnie ale mi jakoś nie było do śmiechu spojrzałam na chłopaka po mojej lewej. Z jego twarzy można było wyczytać złość...

-No, no widzę, że nasza cnotka zaczęła się bawić... - zaśmiała się blondynka, która wcześniej przyssała się do Styles'a, a za nią cała reszta oprócz Harry'go.
-Pójdziesz ze mną zatańczyć? - zapytał uśmiechając się.
-Jakoś nie mam ochoty teraz tańczyć. A nie... przepraszam. Poprawne zdanie brzmi: Nie mam ochoty tańczyć z TOBĄ. - uśmiechnęłam się kiedy jego usta uformowały się w cienką linię.
-Słuchaj no...
-Just mam ochotę potańczyć... Idziesz? - zapytałam kolegi przerywając tym samym chłopakowi z burzą loków na głowie.
-Może lepiej nie... - powiedział wyraźnie rozbawiony ale wolał nie ryzykować.
-Och... cóż ok. Nic nie szkodzi. Pójdę sama może ktoś do mnie dołączy... - westchnęłam i wstałam.
-Ja z tobą pójdę... - upierał się Styles. 
-Hymm... nie dzięki już kogoś znalazłam. - uśmiechnęłam się. - Ej ty! W żółtej koszulce! Chcesz ze mną zatańczyć? -chłopak zlustrował mnie wzrokiem po czym z uśmiechem kiwnął głową. Uśmiechnęłam się wiedząc, iż zdenerwowałam Hazzę i ruszyłam w kierunku nieznajomego. Muszę przyznać, że jest całkiem przystojny... Cóż... możliwe, że wpakuję się w jakieś kłopoty ale jakoś w tym momencie zbytnio mi to nie przeszkadza. Słyszałam ja Styles mnie woła ale nie zwracałam na to uwagi.
-Jestem Hope. - uśmiechnęłam się do dopiero co poznanego chłopaka.
-David... miło mi. Twój chłopak nie ma nic przeciwko, że z tobą zatańczę? - zapytał przygryzając wargę.
-Huh... nie mam chłopaka. - zaśmiałam się cicho.
-A ten chłopak, który patrzy na mnie jakby chciał mnie zabić? - zaśmiał się.
-Aa... to jest przyjaciel mojego kuzyna. Taki tam idiota... Nie zwracaj na niego uwagi. - puściłam mu oczko po czym odwróciłam się aby jak bardzo chłopak jest wkurwiony. Wyglądało na to, że był po prostu MEGA wściekły. Obok niego siedział Justin z rozbawieniem na twarzy. A za nimi reszta, niektórzy zdziwieni, niektórzy rozbawieni podobnie jak Just. Złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam wgłąb 'parkietu'.  Tańczyłam z nim jakieś 30 minut dopóki kilka osób nie przyszło i nie ogłosiło, że teraz tańczą najlepsi. Zabrzmiała muzyka a na parkiet gdzie było dużo wolnego miejsca zaczęli tańczyć Street Dance. Muszę przyznać, że tańczyli nieźle.  Wszyscy przyglądali się dokładnie ich ruchom. 
-No a teraz coś najlepszego! To na co wszyscy czekają! Możecie zgłosić się i pokazać na co was stać! - powiedział jakiś koleś. Cisza... Nikt nie odezwał się ani słowem. - Serio ludzie? Nie jesteście chyba aż takimi tchórzami co? No dawać wy popieprzone tchórze! To tylko zabawa! - znów cisza.. - widzę, że nic tu po nas... Spadajmy!
-Ja w to wchodzę... - Co? Ja się kurwa zgłosiłam?! W tym momencie chciałam przywalić sobie w twarz z całej siły! Kurwa! Momentalnie wszyscy popatrzyli na mnie.
-Nie sądzisz kochanie, że będzie ci niezbyt wygodnie w tym tańczyć? - zaśmiał się chłopak.
-Jeśli w ogóle umiesz tańczyć. - zakpiła blondynka z naszego stołu. 
-O to jak jestem ubrana martwić się nie musisz... - westchnęłam i podciągnęłam lekko spódnicę ukazując spodenki. - A buty zawszę mogę zdjąć, prawda? - uśmiechnęłam się dumnie.
-W sumie masz rację... Jesteś tego pewna? - zapytał z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Oczywiście... chwileczka. - powiedziałam i podeszłam do stołu, przy którym siedziałam i nalałam do kieliszka wódki.
-Hope... co ty do kurwy nędzy robisz? - warknął Harry.
-Coś co uwielbiam, kochanie. - powiedziałam i wypiłam cały kieliszek, lekko się przy tym krzywiąc. Chłopak próbował mnie zatrzymać ale szybko odeszłam nie słuchając go.
-Jaki masz numer buta? - zapytała jakaś dziewczyna.
-Co? - zapytałam zdziwiona.
-Jaki?
-38. - powiedziałam nadal nie wiedząc o co chodzi. Powiedziała coś do koleżanki obok a ta na chwilę zniknęła.
-Mieszkam tu i mam ten sam numer buta. Pożyczę ci je. Będzie ci wygodniej. - uśmiechnęłam się. To miłe z jej strony.
-Dzięki - powiedziałam kiedy ta podała mi biało-czarne Air Force. Szybko założyłam je i stanęłam przed rozłożoną matą.
-Gotowa? - zapytał chłopak.
-Jasne. - powiedziałam trochę niepewnie. Serio? Akurat teraz cała pewność siebie się ze mnie ulatniała? Ugh! Ktoś puścił muzykę a przede mną stanął jakiś chłopak i zaczął tańczyć. Tańczył najlepiej z całej grupy. Uśmiechnęłam się i wskoczyłam na matę tym samym zganiając go z niej. Poddałam się muzyce. Nie kontrolowałam swoich ruchów. Tańczyłam jak nigdy. Pierwszy raz tańczyłam przed 'publicznościom'. Dziwnie się czułam wiedząc, że każdy na mnie patrzy. Szybko przegnałam to uczucie skupiając się tylko na tańcu. Kiedy muzyka się kończyła zapadła cisza a wszyscy wpatrywali się we mnie osłupieni. Zrobiłam coś nie tak? Zalałam się czerwienią patrząc na ludzi kiedy moja klatka piersiowa opadała i podnosiła się nieustannie w szybkim tempie. Po chwili wszyscy zaczęli klaskać a niektórzy nawet gwizdać. Uśmiechnęłam się kiedy chłopak, który jak się okazało ma na imię Jacob, podszedł do mnie i pogratulował mówiąc, iż  się tego nie spodziewał. Kiedy odszedł ktoś podbiegł do mnie i wziął na ręce kręcąc wokół siebie. Wydałam z siebie pisk i śmiech jednocześnie. Tym kimś okazał się być Justin.
-Jej! Mała nie sądziłem, że potrafisz tak tańczyć! - powiedział podekscytowany. - To trzeb uczcić! - śmieliśmy się z niczego. Kiedy mieliśmy iść do stolika uczcić moje umiejętności podeszła do mnie jakaś dziewczyna w moim wieku lub ok 3 lat starsza. Poprosiłam Justin'a żeby zostawił nas na chwilę same.
-Um... o co chodzi? - zapytałam.
-Jeśli chcesz się ze mną zmierzyć przyjdź tam jutro. - wręczyła mi jakiś kawałek papierka gdzie widziała jakaś nazwa ulicy i godzina. Rozejrzałam się szukając wzrokiem tajemniczej dziewczyny ale nigdzie jej już nie widziałam. Wzruszyła ramionami, zmieniłam buty i oddałam jej dziewczynie, która mi je pożyczyła. Podziękowałam jej raz jeszcze i poszłam do stolika. 
-No... nadal jestem mega zdziwiony. - powiedział Justin. - To jak pijemy? - zapytał z uśmiechem.
-Jasne. - odpowiedziałam i przygryzając wargę spojrzałam na Harry'go. Chłopak bacznie mi się przyglądał. Kiedy spojrzał na moją wargę oczy dziwnie mu pociemniały. Może mi się tylko zdawało? Uch... możliwe. Z powrotem swoją uwagę skupiłam na Justin'ie i alkoholu, który wlał mi do kieliszka. 
-Twoje zdrowie ślicznotko. - zaśmiałam się i przychyliłam kieliszek wlewając jego zawartość do gardła. Muszę przyznać szczerze, że świetnie się bawię! Wręcz cudownie! Zauważyłam, że ktoś wysypuje biały proszek na stół a potem wciąga to nosem. Narkotyki. Spojrzałam na Justin'a.
-Chcesz? - zagryzłam wargę myśląc nad odpowiedzią. Niepewnie kiwnęłam głową.
-Ej... Mark daj jej kolejkę. - chłopak wskazał na mnie. Po chwili przede mną był wysypany biały proszek. Uśmiechnęłam się kiedy dostałam do ręki zwinięty 100 dolarowy banknot. Schyliłam się i wciągnęłam to tak jak wcześniej ten Mark. Zaraz po mnie wziął Justin. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i ruszyłam w kierunku parkietu lekko chwiejąc się na nogach. Zauważyłam pod ścianą stojącego David'a rozmawiającego z jakimś facetem. Chwiejnym krokiem podeszłam do niego opierając głowę o jego ramię.
-Zatańczysz ze mną? - zapytałam 
-Hope... jesteś pijana. - zaśmiał się przyglądając mi się bacznie.
-Nie jestem. - powiedziałam tupiąc nogą. - No może troszeczkę. - zaśmiałam się. - Plooose zatańczysz ze mną? - zrobiłam minę szczeniaczka.
-Ech... no dobrze. Chodźmy. - pociągnął mnie w stronę parkietu by po chwili kołysać idę w rytm muzyki. Po ok. 20 minutach David oznajmił, że niestety musi już iść. Pożegnałam się z chłopakiem ale zostałam na parkiecie. Nawet nie wiem ile czasu minęłam. Poczułam szarpnięcie za ramię. Przede mną stał Harry Dupek Styles.
-Szukam cię do cholery od godziny! Gdzie ty kurwa byłaś?! - zapytał wściekły... wściekły to mało powiedziane. On był po prostu wkurwiony...
-Tańczyłam sobie. Przecież od tego ą imprezy prawda? Żeby się bawić. - zaśmiałam się. Jego twarz wykrzywiła się w grymasie.
-Jesteś kompletnie pijana. - westchnął.
-Nie nie jestem...
-Jesteś, H...
-Czuję się tak lekka! Już nie jest gruba! Chudzinka ze mnie! Nareszcie! - zaczęłam się śmieć i kręcić w okół własnej ości starannie oglądając dziwnie płaski brzuch.
-O czym ty...? Ćpałaś? - zapytał zdenerwowany.
-Skądże. Ja? Nigdy... Musiało ci się przyśnić. -zaśmiałam się. Chłopak złapał mnie za nadgarstek ciągnąc w stronę wyjścia. - Ja nie chce... Ja jeszcze zostanę.. Wrócę z Justin'kiem - bełkotałam chichocząc stawiając chłopakowi niemały opór. Mięśnie chłopaka spięły się. Stanął i odwrócił się w moją stronę. Złapał mnie w talli i przerzucił sobie przez ramię. Waliłam w jego plecy moimi małymi piąstkami śmiejąc się przy tym. Chłopak wsadził mnie do samochodu i zapiął pasy. Po chwili sam siadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik. Przyglądałam mu się uważnie. Co jakiś czas przypatrywał mi się. Kiedy stanęliśmy pod moim domem.
-Hope, Hope, Hope... Co ja mam z tobą zrobić? - westchnął chłopak.
-Zaprowadzisz mnie do domciu. Do pokoju. - powiedziałam z uśmiechem.
-Do pokoju powiadasz? - uśmiechnął się zadziornie.
-No przecież nie będę spała na kanapie. - uśmiechnęłam się. - A teraz chodź. - chciałam otworzyć drzwi ale nie ustąpiły. Popstrzyłam na chłopaka siedzącego obok, który wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
-Do wszystkiego jesteś zdolna, skarbie. - uśmiechnął się i przychylił głowę w moją stronę. Przybliżyłam się do niego patrząc na kuszące wargi. Kiedy dzieliły nas zaledwie milimetry nacisnęłam przycisk blokujący drzwi aby się odblokowały. Chłopak patrzył na mnie zdziwiony. 
-A teraz chodź odprowadzisz mnie... skarbie. - zaśmiałam się i wyszłam na świeże powietrze. Po chwili chłopak stał obok mnie z uśmiechem na ustach.
W milczeniu szliśmy pod drzwi domu. Pod wycieraczką leżał kluczyk. Bez problemu podniosłam go. Cóż... gorzej było z otworzeniem drzwi. Za każdą nieudaną próbą śmiałem się coraz głośniej. Harry z rozbawieniem uciszał mnie za każdym razem. Ostatecznie zabrał kluczyk i otworzył drzwi. Kiedy weszliśmy do środka stanęłam przed schodami i westchnęłam. Chłopak rozumiejąc moją aluzję jęknął i wziął mnie na ręce zaprowadzając do sypialni..
-A nagroda? - zapytał kiedy stałam na środku pokoju. Przewróciłam oczami ale podeszłam do niego i chciałam pocałować w policzk. Niestety chłopak odwrócił się tak, że pocałowałam go w usta. Uderzyłam go w ramię oburzona a jednocześnie rozbawiona...
-Dupek... - mruknęłam.
-Tak, tak, mała. Mówiłaś mi to wiele razy. - westchnął. Pożegnałam  się z nim a potem szybko zrzuciłam z siebie cichy i założyła czyją koszulkę... chyba Liam'a. Położyłam się na łóżko i bardzo szybko odpłynęłam w krainę Morfeusza.

***

Obudził mnie potworny ból głowy. Lekko otworzyłam oczy. Lekko podparłam się na łokciach rozglądając po pokoju starając się coś przypomnieć. Pamiętam wszystko do momentu, w którym tajemnicza dziewczyna wręczyła mi kartkę. Zauważyłam, że na szafce nocnej toi butelka z wodą oraz tabletki przeciwbólowe. Pod butelką leżała karteczka.
"Pomyślałem, że przyda się na kaca. Harry xx"
Och... ok. Połknęłam dwie tabelki i poszłam pod prysznic. Ubrałam jakieś getry i bokserkę po czym zeszłam na dół coś zjeść. Spojrzałam na telefon sprawdzając, która jest godzina. 14? O kurwa! Trochę pałam. W kuchni siedział Liam i chłopaki... Jak Harry mógł się wyspać?
-O widzę, że królewna już wstała. - zaśmiał się Hazz...
-Ciebie też miło widzieć dupku. - mruknęłam. Po zjedzonym śniadaniu i 'rozmowie' z chłopakami udałam się do swojego pokoju. Dochodziła godzina 16... O tej godzinie miałam się z nią spotkać... Wyjęłam z szafy wyjęłam szare dresowe spodnie, biały zwiewny top na ramiączkach, z flagą Ameryki, Czarnego snapback'a z 'logo' batman'a, białe Air Force i okulary przeciwsłoneczne. Zadzwoniłam po taksówkę. Szybko przebrałam się i lekko umalowałam.


http://www.polyvore.com/cgi/set?id=145608481&.locale=pl


 Kiedy zauważyłam taksówkę stojącą przed domek zbiegłam ze schodów mówiąc Liam'owi, że wychodzę. Podałam kierowcy adres i usiadłam wygodniej. Po ok 20 minutach jazdy dotarłam na miejsce. Weszłam do dość sporego budynku przyglądając mu się uważnie. Kierowałam się muzyką. W końcu stanęłam w drzwiach do wielkiej sali. To co zobaczyłam zszokowało mnie...


*********************************************************************************
Hej kochani! Jak po Sylwestrze? Przepraszam, że dopiero teraz ale nie miałam weny. I tak jakoś mnie zebrało siadłam i napisałam cały rozdział *.* Jutro powinien pojawić się rozdział na LWL ♥ Liczę na wasze kom! Branoc! ♥
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ♥
Proszę skomentuj! ♥

8 komentarzy:

  1. Super pisz dalej plosee

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow.... jest coraz ciekawszy! Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Uzależniłam się :o! Kocham Next! ~ Cynka xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeku! zajebisty! Next!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super <33
    Zapraszam na moje opowiedanie,dopiero zaczynam :) Liczę na twoją opinię <3
    http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana! Ja normalnie ubóstwiam twojego bloga! Jest idealny! Cudowny! Fantastyczny! Kocham go normalnie! Mam nadzieję, że szybko dodasz następny! Next!!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny rozdział!! Dziękuję za dedykację przy ostatnim rozdziale, wybacz, ale nie mam dużo czasu i dopiero co nadrobiłam :/ ale jest super!! ♥
    Zostałaś nominowana do Liebster Awards przeze mnie ;) więcej informacji tutaj: http://maya-story.blogspot.com/2015/01/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Zostałaś nominowana do Liebster Award! Poszukuj w nominacji drugiej! :)
    http://unique-girl-of-the-nature.blogspot.com/p/libster-awards.html

    OdpowiedzUsuń