czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 7

-Miłej zabawy! - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Harry właśnie wjechał na podjazd. Szybko wskoczyłam do samochodu nawet nie patrząc na chłopaka.
-Hej Lordzie Dupku Styles'ie III - zachichotałam i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z...

Patrzył na mnie ze zdziwieniem. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze.
-Coś nie tak? - zapytałam niewinnie przygryzając wargę.
-Nie. Wszystko jest w porządku. - warknął przez zęby patrząc na moje usta. Szybko odwrócił wzrok po czym odpalił samochód i ruszył w kierunku klubu. Zachichotałam cicho i odwróciłam się do okna. Drogę przesiedzieliśmy w ciszy. Spojrzałam na zegarek 17:59. O kurwa! Kiedy tylko zaparkowaliśmy wybiegłam z samochodu ciągnąc za sobą chłopaka.
-Co ci się tak spieszy? - mruknął.
-Chodź szybko! Będę tańczyć! - zaśmiałam się.
-Przecież wiem, że będziesz tańczyć. Ze mną. - uśmiechnął się.
-Nie! Będę tańczyć! Z grupą! Szybko!
-Hope! Wreszcie jesteś! Szybko chodź tu zaraz zaczynamy! - krzyknęłam Van kiedy mnie zauważyła. - A buty? Mam nadzieję, że nie będziesz w nich tańczyła. - zaśmiała się widząc moje obecne obuwie.
-Pewnie, że nie! Zabrałam inne. Już je zmieniam. - usiadłam i spotkałam się ze zdziwionym wzrokiem Harry'go.
-Co? - zapytałam i zaczęłam zakładać Air Force. 
-Nie nic... czemu odkryłaś tatuaże? - zapytał w końcu.
-Przecież...
-Hope! - krzyknęłam Van.
-Przepraszam muszę już iść.  - podbiegłam do naszej grupy szykując się na pokaz. Światła zgasły, zapadła cisza... No to zaczynamy...


***
-Udało się! Dałam radę! - krzyczałam podekscytowana kiedy nasz 'pojedynek' z inną grupą dobiegł końca. Nie mogłam przestać się uśmiechać bo... Cholera! W końcu to był mój pierwszy raz!
-Jestem z ciebie dumna! Gratulację kochana! A teraz idziemy to uczcić! - pisnęła równie podekscytowana co ja. Tanecznym krokiem całą grupą ruszyliśmy do baru. Po naszych zamówieniach ruszyliśmy do loży dla Vip'ów, która zresztą była jedną z nagród wygranej. Drugą oczywiście były pieniądze. Wzrokiem odszukałam Harry'go.
-Mhym... O taak. Kto jest mistrzem? No dalej gadaj! O taak, to ja! To ja jestem mistrzem! - chłopak zaczął się śmiać.
-No dalej! Powiedz to! Kto jest mistrzem?! No kto?!
-Hoope! - krzyknęła cała paczka.
-Kto jest mistrzem?! - powiedziałam roześmiana przez zachowanie reszty.
-Ty! - powiedział Hazz.
-Kto?
-Ty!
-Nie słyszałam! Kto jest mistrzem!?
-Ty jesteś mistrzem! - krzyknął wywołując u mnie śmiech.
-Tak wiem! Nie musiałeś mi tego mówić! - powiedziałam poważnie. Kiedy tylko spojrzałam na chłopaka powtórnie zaczęłam się śmiać.
-Hope! Chodź tu! Twoje zdrowie rybeńko! - krzyknął Jacob. Złapałam Harry'go za rękę i pociągnęłam w stronę stolików z shortami.

***
-Dobra ja odpadam! Jutro przyjeżdża mama. Muszę jakoś ogarnąć dom. - powiedział Jacob i jako kolejny poszedł do domu. Przy stole siedziałam ja, Van, Harry i jeszcze kilka osób.
-Daaaavid! - krzyknęłam kiedy rozpoznałam znajomą twarz. Kiedy chłopak odwrócił się chwiejnym krokiem podeszłam do niego rzucając się mu na szyję.
-Hope! Znowu się widzimy! I znowu jesteś pijana. -zachichotałam i szturchnęłam do w ramie.
-Nie pijana! Wstawiona... - mruknęłam.
-Jesteś bardzo zabawna kiedy jesteś pijana. Kiedy jesteś wstawiona. - poprawił się kiedy zmroziłam go wzrokiem. - I Wow! Odkryłaś je! - zaśmiał się i uszczypnął mnie w udo.
-Tak! Musiałam!
-Musiałaś? - zdziwił się.
-Musiałam założyć te spodenki. - wydęłam wargi.
-Czemu?
-Bo taaaaaaaańczyłam! A teraz chodź! Idziemy zatańczyć! - chłopak zaśmiał się ale posłusznie poszedł za mną. Po kilku piosenkach trochę się zmęczyłam więc wróciłam do naszej loży gdzie siedział zdenerwowany Harry.
-Gdzieś ty się podziewała? Po raz kolejny zabrałem cię na imprezę a ty znów gdzieś znikasz.
-Ojejku... wyluzuj się. - uśmiechnęłam się słodko i chwyciłam mojego niedopitego drinka. Kiedy przykładałam go do ust jakiś idiota, czytaj Harry, wyrwał mi go z ręki. - Ocipiałeeeś? Chciałam się napić!
-Ty już wystarczająco dużo wypiłaś. Starczy ci! Jedziemy do domu.
-No dobrze, dobrze tatku. - zaśmiałam się zabierając swoje rzeczy.
-Co ty powiedziałaś? - spojrzał na mnie rozbawiony.
-A ty co głuchy jesteś? Powiedziałam, że dobrze.
-Nie, nie. To później.
-Tatku?
-Taa... czemu tak powiedziałaś?
-Bo tak. A co wolisz żebym mówiła do ciebie dupku? W porządku. Chodźmy dupku.
-Już wolę...
-Tak, tak wiem, że wolisz dupku. Ale proszę cię, porozmawiajmy o tym kiedy nie będę wstawiona. 
-Wstawiona? - co go tak śmieszy?
-Tak wstawiona.
-Ty raczej jesteś pijana.
-Nie, nie jestem! - wydęłam wargi i tupnęłam nogą niczym dziecko, które nie dostało lizaka.
-Owszem jesteś. A teraz chodźmy. - nie ruszyłam się z miejsca tylko wyciągnęłam ręce w jego kierunku. - Chcesz, żebym wziął cię na ręce? 
-Taaaak! Ce! - uśmiechnęłam się słodko.
-Ech... chodź. - uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam w jego kierunku. Bez problemów podniósł mnie i ruszył na parking. Do samochodu wsiadłam sama. Zapięłam pas i zamknęłam oczy kiedy chłopak z burzą loków na głowie odpalał silnik. Cały czas jechaliśmy w ciszy. Kiedy przysypiałam samochód stanął ale nie otwierałam oczu.
-Hope. Hope, jesteśmy. - szepnął Harry.
-Mhym... - mruknęłam z nadal zamkniętymi oczami.
-Ech... gorzej niż z dzieckiem. - jęknął i wyszedł by po chwili otworzyć drzwi z mojej strony aby zanieść mnie na górę.
-Lubie cię wiesz. - powiedziałam i klepnęłam go po policzku na oślep. - Nie jesteś taki zły jak myślałam. Tylko nie pij, nie pal ani nie ćpaj. To będzie z ciebie porządny młodzieniec.
-Mówi to laska, która jet najebana w trzy dupy.
-Nie przeginaj chłopcze.
-Dobrze babciu.
-Babciu? - zdziwiłam się. - Aż na tak starą wyglądam?
-No wiesz... młodzieniec, chłopcze. - zaśmiał się. - A co  do wyglądu to nie... jesteś ładna, naprawdę śliczna, niesamowicie seksowna. - zaśmiałam się i szybko przykryłam jego usta dłonią.
-Tak, tak. Wiem, że jestem zajebiście seksowna ale cii... - chłopak zachichotał i postawił mnie na podłodze w pokoju.
-Ok. A teraz się załóż pidżamę. 
-Nie ce mi się. - jęknęłam.
-Boże... Ręce do góry. 
-Co?
-Przecież nie będziesz w tym spała.
-Czemu?
-Bo będzie ci nie wygodnie. A teraz ręce do góry. - bez słowa wykonałam jego polecenie.
-Um... gdzie masz...
-Pod poduszką. - w mgnieniu oka miałam już na sobie koszulkę Liam'a.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Duh... Hope...
-Co? - zapytałam patrząc mu w oczy. Były takie ładne. Naprawdę piękne.
-Ja... nic nieważne... - odwrócił się by wyjść ale szybko wrócił do poprzedniej pozycji i wypił się w moje usta. Na początku nie oddałam pocałunku kiedy jednak otrząsnęłam się wtopiłam ręce w jego loki i lekko za nie pociągnęłam. Kiedy przerwaliśmy pocałunek byliśmy zdyszani. Chłopak popatrzył mi w oczy i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc Hope. - pocałował moje czoło i wyszedł z pokoju zostawiając mnie oszołomioną. 


*********************************************************************************
Przepraszam, że teraz :C Możecie mnie zabić ale serio nie miałam weny i jestem trochę przeziębiona :C Czuje się fatalnie ;'c Na LWL postaram się coś napisać w tym tygodniu :3 Przepraszam, że was zawiodłam :C Jednokierunkowych ♥

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 6

 Kiedy zauważyłam taksówkę stojącą przed domek zbiegłam ze schodów mówiąc Liam'owi, że wychodzę. Podałam kierowcy adres i usiadłam wygodniej. Po ok 20 minutach jazdy dotarłam na miejsce. Weszłam do dość sporego budynku przyglądając mu się uważnie. Kierowałam się muzyką. W końcu stanęłam w drzwiach do wielkiej sali. To co zobaczyłam zszokowało mnie...


Na środku sali stał ring a na nim tańczyła ta sama grupka co na imprezie. I jeszcze ona...  liczna szatynka o brązowych oczach... Tańczyła na innym ringu. Wpatrywałam się w nich a zmianę. Tańczyli świetnie! Tak jak zresztą na imprezie. Ale ona... poruszała się najlepiej z nich wszystkich. 
-Szukasz tu czegoś? - zapytał ktoś nagle. Jakich chłopak stanął przede mną ze zdziwioną miną.
-Ja... ja...
-Ona przyszła do mnie. - chłopak odwrócił się a ja mogłam zobaczyć, że to była ona.
-Po co...
-Nich cię to nie obchodzi. Chodź... - i odwróciła się idąc w kierunku ringu. Szybko pobiegłam za nią mijając zdenerwowanego chłopaka. - Wejdź na ring.  poleciła i sama weszła rozchylając liny. - Widzę, że dzisiaj odpowiednio się ubrałaś. - zaśmiała się. - Hope... prawda?
-Tak. A ty jesteś...
-Vanessa. Mów mi Van. No a teraz tańcz. - mrugnęła do mnie. Miałam tu przyjść tańczyć sama? A nie miałyśmy się przypadkiem zmierzyć? Dziewczyna włączyła muzykę i stanęła w kącie. No ok... skoro już tu jestem... I tak jak ostatnio poddałam się muzyce. Bez żadnego skrępowania. Dziewczyna przypatrywała się uważnie każdemu mojemu krokowi. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, który mówił 'Coś z niej będzie'.  Również się uśmiechnęłam kiedy podeszła i tańczyła naprzeciwko mnie. Nie obchodziło mnie to co się dzieje wokół nas.  Kiedy skończyłyśmy nasze klatki piersiowe opadały i podnosiły się w szybkim tempie. Wokół rozległy się oklaski a ja dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy się nam przyglądają. Wow... Tak jak wczoraj.
-Widzę Van, że zaprosiłaś do nas Hope. - powiedział Jacob. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła.
-Co ty na to żebyś dołączyła do nas? Będziesz z nami trenować... Ale z tym wiążą się też nielegalne pojedynki... wchodzisz w to? - zapytała. Wszyscy zebrani skupili na mnie wzrok. Jak to nielegalne pojedynki? Ja i coś nielegalnego? To chyba nie jest dobry pomysł. Ale....
-Wchodzę w to. - powiedziałam po dłuższym namyśle. Wszyscy posłali mi szczere uśmiechy.
-Świerze mięso! Brać ją! - krzyknął ktoś a po chwili wszyscy zebrani wybuchnęli śmiechem. Jacob mnie podniósł i rzucił w grupkę ludzi pod ringiem...


***


Wracając do domu po kolejnym treningu postanowiłam się przejść. Na treningach spotykamy się dwa razy w tygodniu, czasami trzy. Van mówiła, że będą zdarzały się dni kiedy będziemy trenować codziennie. Zaczęłam z nią spędzać więcej czasu. Bardzo ją polubiłam. Jest ode mnie starsza rok.

-Cześć chłopaki! - krzyknęłam kiedy weszłam do domu i przywitał mnie ich śmiech.
-Hej Hope! Co tak długo? - zapytał Liam wychodząc z salonu, kierując się za mną do kuchni.
-Postanowiłam się przejść... co tu tak wesoło? - zapytałam uśmiechając się słysząc śmiech Lou z salonu.
-Z nicz...
-Oddawaj mój telefon marchewko! - gdy tylko to usłyszałam spojrzałam na Liam'a po czym wybuchłam śmiechem. Widziałam, że Lou ma obsesje na punkcie marchewek ale żeby aż tak?
-On nie jest marchewką! Raczej bananem! - powiedział Harry. Co?
-Skoro mowa o jedzeniu... głodny się przez was zrobiłem. - powiedział Niall.
-Ale jadłeś jakieś pół godziny temu! - jęknął Zayn.
-Pół godziny za długo!
-Nie przesadzaj!
-Ogarnijcie się!
-Nie zdziw się kiedy przytyjesz i żadna laskie nie będzie cię chciała
-Co? Każda będzie mnie wolała nawet takiego niż ciebie pasztecie!
-Weźcie przestańcie! Moje loki przyciągają każdą lasencję w pobliżu!
-Do ciebie? Chyba żartujesz? Mojej szczęce żadna się nie może się oprzeć! 
-Ha! Ja mam za to niebieskie oczy! I co?
-Lou, idioto, ja też mam niebieskie oczy! Do tego jetem blondynem!
-Farbowanym cwelu! - fuknęli wszyscy.

-Ale najpiękniejszym!
-Hoooope! - krzyknęli z salonu. Otarłam łzy spływające mi po policzkach od śmiechu i starając się przybrać poważną minę poszłam do nich.
-Słucham?
-Nie mów słucham bo cie... - zaczął Hazz ale chłopcy zmrozili go wzrokiem tak jak ja.
-Który z nas jest najseksowniejszy, najprzystojniejszy, najsłodszy, najmądrzejszy i najśmieszniejszy? - zapytał Lou.
-Oczywiście, że mój kochany Niall...
-Ha! Widzicie! - wystawił język i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach objęta jego ramionami. Reszta chłopców udawała obrażonych. W oczach Harry'go błysnęła zazdrość? Nie...
-Niall, kochanie, nie dałeś mi skończyć. Ty oczywiście jesteś najsłodszy, co nie wyklucza reszty, iż jesteś przystojny, seksowny, mądry i śmieszny. Zayn to ten najseksowniejszy, ale również słodki, śmieszny, mądry i przystojny. Lou, zaś to ten najśmieszniejszy, ale też słodki, seksowny, przystojny i mądry. Liam to ten najmądrzejszy, ale też słodki, śmieszny, przystojny i seksowny, bo jest ze mną spokrewniony. - zaśmiałam się a reszta ze mną. - No i Harry. On to ten najprzystojniejszy ale też seksowny, słodki, śmieszny, choć nad mądrym to bym dłużej pomyślała. - chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie ale widziałam w jego oczach rozbawienie.
-Ha! Jestem najsłodszy! - Niall znów wytknął język i przytulił mnie jeszcze mocniej.
-A ja najśmieszniejszy!
-Ja najmądrzejszy!
-Ja najprzystojniejszy!
-Zamilczcie ludzie albowiem jam jest ten najseksowniejszy! - krzyknął Zayn.
-A ja mam Hope! I nazwała mnie kochaniem! I co? - zapadłą cisza a wzrok każdego spoczął na mnie i na Niall'u.
-Ups... - powiedział i czym prędzej złapał mnie jak pannę młodą i wybiegł na dwór. Za nami ruszyła reszta.
-Niall! Puść mnie! I tak nie dasz rady!- powiedziałam kiedy zauważyłam doganiającego nas Harry'go i Zayn'a.
-Jeśli mnie nie złapiecie zanim dobiegnę do tego płotu zabieram Hope na lody! A jeśli któryś mnie złapie to ten ją zabierze! - powiedział i przyśpieszył. Jak on daje radę? Jak może mnie udźwignąć?!  Kiedy jesteśmy już blisko 'mety' przed nami staje Harry z łobuzerskim uśmiechem.
-Wygrałem! Niall. Przykro mi, ale musisz ją oddać! - powiedział i wyciągnął po mnie ręce.
-Nie! Ani mi się śni! Ona jest moja! - tak trzymaj Niall!
-Niall...-Zaczął Hazz
-Nigdy!
-Niall
-W życiu!
-Bo zjem twoje słodycze!
-Kupię sobie nowe!
-Zjem twoje żelki! Te najlepsze! Schowane w twojesz szafce nocnej. I ciasteczka. Te od mamusi.
Je też zjem.
-Nie możesz!
-Ależ mogę!
-Nie odważysz się!
-Chcesz się założyć?
-Niall! Nie daj się sprowokować! - powiedziałam nadal uwieszona na jego szyi.
-Nie wiesz gdzie są!
-W walizce pod łóżkiem. W pudełku z jednorożcami. I jeżeli zaraz mi jej nie oddasz zjem je. Na twoich oczach!
-Dobrze! Masz ją! Ale ciasteczka mamusi zostaw w spokoju!
-Niall! Nie! - n próżno trzymałam się blondyna. Teraz byłam na rękach Harry'go.
-Niall! Dlaczego mi to robisz?!
-Przepraszam kochanie! Ale chodziło o ciasteczka mamusi! - udawał szloch.
-Jak mogłeś? Zostawiłeś swoją księżniczkę na patwę tego bydlaka! Lorda Dupka Styles'a III! - reszta rechotała przyglądając się tej scenie. Cóż... widok klęczącego Niall'a przed Harry'm trzymającym mnie musiał wyglądać komicznie.
-Teraz kiedy Niall wybrał ciasteczka zamiast księżniczki, ja zaciągnę ją do lochów i będę torturował! Buahahaha!
-Nieee! Dlaczegooo! - Niall wyrzucił ręce do góry. - Ej! Gdzie chłopaki? Moje ciasteczka! I pudełko w jednorożce! - biegiem ruszył do domu.
-No, księżniczko. Ubierz się ładnie, zabieram cię do klubu. - uśmiechnął się.
-Po pierwsze! Puść mnie! A po drugie nagrodą było zabranie mnie na lody nie do klubu.
-Nie postawię cię dopóki nie zgodzisz się ze mną iść... A jeśli będziesz protestować, zobię to co mówiłem wcześniej... zaciągnę cię do lochów, czyli mojego pokoju, i będę torturował. - jegno wzrok utkwił na moich wargach po czym zjechał na biust. UGH!
-Dobra! A teraz mnie puść! - poczułam zderzenie z ziemią. - Pojebało cię?
-Powiedziałaś Puść a nie Postaw. - wzruszył ramionami i ruszył w kierunku domu. - Po części było to też za Lorda Dupka.
-Lorda Dupka Styles'a III! - krzyknęłam jeszcze za nim pocierając obolałe pośladki. Kiedy weszłam do domu zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć Hope! Wkładasz ciuszki, które dostałaś i o 18 przyjeżdżasz pod wskazany adres. Wyślę ci go.
-Ale o co chodzi?
-Jesteś nam potrzebna! Będziemy tańczyć to czego uczyliśmy się przez ten czas. Załóż ten bardziej skąpy strój! - i rozłączyła się. Miejscem, w którym mieliśmy tańczyć był jakiś klub. Szybko napisałam do Harry'go pytając o miejsce, do którego chce mnie zabrać. Na całe szczęście jest to ten sam klub.  Pobiegłam na swojego pokoju i zajrzałam zrobić, torby, w której były dwa nasze "uniformy" Jeden luźny drugi bardziej skąpy się. Miałam włożyć ten drugi? Przecież te spodenki ledwo zakryją mi całą pupę! A co z tatuażami? Nie mogę ich pokazać innym. Przypomniały mi się słowa David'a. Może miał rację? Chociaż zaryzykuję ... Przecież to nie grzech mieć tatuaż. W środku leżała karteczka, że co nie Bluzki, chociaż kiedy powie, że mamy ubrać się odważniej, możemy wybierać same. Hymm ... do głowy wskoczyła mi niezła myśl. Czemu by nie  podroczyć się z Harry'm? Uśmiechnęłam Się, położyłam wybrany zestaw na łóżko i ruszyłam zrobić łazienki wziąć prysznic. Była Już 17 kiedy skończyłam suszyć włosy. Zrobiłam mocny makijaż włosy zostawiłam rozpuszczone. Pomalowałam paznokcie i poczekałam aż wyschną. Potem skierowałam się do pokoju aby się ubrać. Już miałam zdejmować ręcznik ciasno zawinięty wokół ciała kiedy mój wzrok utkwił na oknie. Przypomniała mi się ostatnia sytuacja z Harry'm. Szybko zaciągnęłam zasłony.

http://www.polyvore.com/why_not/set?id=148075784


Szybko założyłam bieliznę. Potem nałożyłam spodenki oraz dość skąpy top. Na nogi założyłam, jak zawsze, zakolanówki i czarne lity z ćwiekami. Czy torby włożyłam Air Force na zmianę. Akurat! Jest 17:40. Zeszłam na dół czekać na Harry'go Gdzie zastałam chłopaków. Oprócz Hazzy. Na Twarzy chłopców malowało Się zdziwienie.

-Zamierzacie się tak ślinić czy któryś się w końcu odezwie? - zapytałam rozbawiona.
-Wow... -wykrztusił Niall. - Matko! Jak mogłem wybrać ciasteczka?! - słyszące te słowa wybuchłam śmiechem.
-Jak mogłem dać wygrać Harry'mu? - jęknął Zayn.
-No... gdybym wiedział, że tak ubierzesz się specjalnie dla zwycięscy... - zaczął Lou.
-Nie ubrałam się tak dla Lorda Dupka  tylko...
-Lorda Dupka Styles'a III - wtrącił Niall.
-Lorda Dupka Styles'a III tylko Van do mnie zadzwoniła, że mamy tańczyć. - powiedziała dumnie.
-Powodzenia!
-Dziękuję! - mrugnęłam i odwróciłam się by iść do kuchni po wodę ale pisk Niall'a mnie zatrzymał.
-Co? - zapytałam patrząc na ich zaskoczone miny. O co im... Aaa...
-Ty masz...
-Kokardki...
-Na udach...
-Tatuaże. - wydukał każdy.
-Kiedy?
-Przed śmiercią rodziców... - mruknęłam. - Podobają wam się? - zapytałam niepewnie.
-Są genialne!- powiedział Liam.
-Seksowne! - Zayn śmiesznie poruszył brwiami.
-Myślałem, że jesteś czysta. - zaśmiał się Lou.
-Co? Czyli mając tatuaże jestem brudna? 
-Nie! Nie o to mi chodzi! - zaśmiał się. - Myślałem, że boisz się takich rzeczy.
-Ja? Ja się niczego nie boję! - powiedziałam dumnie. Ale wszystko zniszczył Niall, trzymający w rękach... - Pająk! - pisnęłam. Na co chłopacy wybuchli śmiechem. -Ha ha ha baardzo śmieszne! Wychodzę!
-Miłej zabawy! - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Harry właśnie wjechał na podjazd. Szybko wskoczyłam do samochodu nawet nie patrząc na chłopaka.
-Hej Lordzie Dupku Styles'ie III - zachichotałam i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z...


*********************************************************************************

HEJ! Jednak zdecydowałam się napisać go jeszcze dziś! <33 Dziękuję za 8 kom przy 5 rozdziale! Liczę na wasze kom tuutaj! ;)) Miłego czytania! I przepraszam, że rozdział dopiero teraz! Huhuhu dzisiaj Hazzowe urodzinki! 21! Nie wierzę! Dla mnie to ciągle ten sam 16-latek! <33 PS. Głosujcie w ankiecie! ;)) #Jednokierunkowych ;**