czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 7

-Miłej zabawy! - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Harry właśnie wjechał na podjazd. Szybko wskoczyłam do samochodu nawet nie patrząc na chłopaka.
-Hej Lordzie Dupku Styles'ie III - zachichotałam i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z...

Patrzył na mnie ze zdziwieniem. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze.
-Coś nie tak? - zapytałam niewinnie przygryzając wargę.
-Nie. Wszystko jest w porządku. - warknął przez zęby patrząc na moje usta. Szybko odwrócił wzrok po czym odpalił samochód i ruszył w kierunku klubu. Zachichotałam cicho i odwróciłam się do okna. Drogę przesiedzieliśmy w ciszy. Spojrzałam na zegarek 17:59. O kurwa! Kiedy tylko zaparkowaliśmy wybiegłam z samochodu ciągnąc za sobą chłopaka.
-Co ci się tak spieszy? - mruknął.
-Chodź szybko! Będę tańczyć! - zaśmiałam się.
-Przecież wiem, że będziesz tańczyć. Ze mną. - uśmiechnął się.
-Nie! Będę tańczyć! Z grupą! Szybko!
-Hope! Wreszcie jesteś! Szybko chodź tu zaraz zaczynamy! - krzyknęłam Van kiedy mnie zauważyła. - A buty? Mam nadzieję, że nie będziesz w nich tańczyła. - zaśmiała się widząc moje obecne obuwie.
-Pewnie, że nie! Zabrałam inne. Już je zmieniam. - usiadłam i spotkałam się ze zdziwionym wzrokiem Harry'go.
-Co? - zapytałam i zaczęłam zakładać Air Force. 
-Nie nic... czemu odkryłaś tatuaże? - zapytał w końcu.
-Przecież...
-Hope! - krzyknęłam Van.
-Przepraszam muszę już iść.  - podbiegłam do naszej grupy szykując się na pokaz. Światła zgasły, zapadła cisza... No to zaczynamy...


***
-Udało się! Dałam radę! - krzyczałam podekscytowana kiedy nasz 'pojedynek' z inną grupą dobiegł końca. Nie mogłam przestać się uśmiechać bo... Cholera! W końcu to był mój pierwszy raz!
-Jestem z ciebie dumna! Gratulację kochana! A teraz idziemy to uczcić! - pisnęła równie podekscytowana co ja. Tanecznym krokiem całą grupą ruszyliśmy do baru. Po naszych zamówieniach ruszyliśmy do loży dla Vip'ów, która zresztą była jedną z nagród wygranej. Drugą oczywiście były pieniądze. Wzrokiem odszukałam Harry'go.
-Mhym... O taak. Kto jest mistrzem? No dalej gadaj! O taak, to ja! To ja jestem mistrzem! - chłopak zaczął się śmiać.
-No dalej! Powiedz to! Kto jest mistrzem?! No kto?!
-Hoope! - krzyknęła cała paczka.
-Kto jest mistrzem?! - powiedziałam roześmiana przez zachowanie reszty.
-Ty! - powiedział Hazz.
-Kto?
-Ty!
-Nie słyszałam! Kto jest mistrzem!?
-Ty jesteś mistrzem! - krzyknął wywołując u mnie śmiech.
-Tak wiem! Nie musiałeś mi tego mówić! - powiedziałam poważnie. Kiedy tylko spojrzałam na chłopaka powtórnie zaczęłam się śmiać.
-Hope! Chodź tu! Twoje zdrowie rybeńko! - krzyknął Jacob. Złapałam Harry'go za rękę i pociągnęłam w stronę stolików z shortami.

***
-Dobra ja odpadam! Jutro przyjeżdża mama. Muszę jakoś ogarnąć dom. - powiedział Jacob i jako kolejny poszedł do domu. Przy stole siedziałam ja, Van, Harry i jeszcze kilka osób.
-Daaaavid! - krzyknęłam kiedy rozpoznałam znajomą twarz. Kiedy chłopak odwrócił się chwiejnym krokiem podeszłam do niego rzucając się mu na szyję.
-Hope! Znowu się widzimy! I znowu jesteś pijana. -zachichotałam i szturchnęłam do w ramie.
-Nie pijana! Wstawiona... - mruknęłam.
-Jesteś bardzo zabawna kiedy jesteś pijana. Kiedy jesteś wstawiona. - poprawił się kiedy zmroziłam go wzrokiem. - I Wow! Odkryłaś je! - zaśmiał się i uszczypnął mnie w udo.
-Tak! Musiałam!
-Musiałaś? - zdziwił się.
-Musiałam założyć te spodenki. - wydęłam wargi.
-Czemu?
-Bo taaaaaaaańczyłam! A teraz chodź! Idziemy zatańczyć! - chłopak zaśmiał się ale posłusznie poszedł za mną. Po kilku piosenkach trochę się zmęczyłam więc wróciłam do naszej loży gdzie siedział zdenerwowany Harry.
-Gdzieś ty się podziewała? Po raz kolejny zabrałem cię na imprezę a ty znów gdzieś znikasz.
-Ojejku... wyluzuj się. - uśmiechnęłam się słodko i chwyciłam mojego niedopitego drinka. Kiedy przykładałam go do ust jakiś idiota, czytaj Harry, wyrwał mi go z ręki. - Ocipiałeeeś? Chciałam się napić!
-Ty już wystarczająco dużo wypiłaś. Starczy ci! Jedziemy do domu.
-No dobrze, dobrze tatku. - zaśmiałam się zabierając swoje rzeczy.
-Co ty powiedziałaś? - spojrzał na mnie rozbawiony.
-A ty co głuchy jesteś? Powiedziałam, że dobrze.
-Nie, nie. To później.
-Tatku?
-Taa... czemu tak powiedziałaś?
-Bo tak. A co wolisz żebym mówiła do ciebie dupku? W porządku. Chodźmy dupku.
-Już wolę...
-Tak, tak wiem, że wolisz dupku. Ale proszę cię, porozmawiajmy o tym kiedy nie będę wstawiona. 
-Wstawiona? - co go tak śmieszy?
-Tak wstawiona.
-Ty raczej jesteś pijana.
-Nie, nie jestem! - wydęłam wargi i tupnęłam nogą niczym dziecko, które nie dostało lizaka.
-Owszem jesteś. A teraz chodźmy. - nie ruszyłam się z miejsca tylko wyciągnęłam ręce w jego kierunku. - Chcesz, żebym wziął cię na ręce? 
-Taaaak! Ce! - uśmiechnęłam się słodko.
-Ech... chodź. - uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam w jego kierunku. Bez problemów podniósł mnie i ruszył na parking. Do samochodu wsiadłam sama. Zapięłam pas i zamknęłam oczy kiedy chłopak z burzą loków na głowie odpalał silnik. Cały czas jechaliśmy w ciszy. Kiedy przysypiałam samochód stanął ale nie otwierałam oczu.
-Hope. Hope, jesteśmy. - szepnął Harry.
-Mhym... - mruknęłam z nadal zamkniętymi oczami.
-Ech... gorzej niż z dzieckiem. - jęknął i wyszedł by po chwili otworzyć drzwi z mojej strony aby zanieść mnie na górę.
-Lubie cię wiesz. - powiedziałam i klepnęłam go po policzku na oślep. - Nie jesteś taki zły jak myślałam. Tylko nie pij, nie pal ani nie ćpaj. To będzie z ciebie porządny młodzieniec.
-Mówi to laska, która jet najebana w trzy dupy.
-Nie przeginaj chłopcze.
-Dobrze babciu.
-Babciu? - zdziwiłam się. - Aż na tak starą wyglądam?
-No wiesz... młodzieniec, chłopcze. - zaśmiał się. - A co  do wyglądu to nie... jesteś ładna, naprawdę śliczna, niesamowicie seksowna. - zaśmiałam się i szybko przykryłam jego usta dłonią.
-Tak, tak. Wiem, że jestem zajebiście seksowna ale cii... - chłopak zachichotał i postawił mnie na podłodze w pokoju.
-Ok. A teraz się załóż pidżamę. 
-Nie ce mi się. - jęknęłam.
-Boże... Ręce do góry. 
-Co?
-Przecież nie będziesz w tym spała.
-Czemu?
-Bo będzie ci nie wygodnie. A teraz ręce do góry. - bez słowa wykonałam jego polecenie.
-Um... gdzie masz...
-Pod poduszką. - w mgnieniu oka miałam już na sobie koszulkę Liam'a.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Duh... Hope...
-Co? - zapytałam patrząc mu w oczy. Były takie ładne. Naprawdę piękne.
-Ja... nic nieważne... - odwrócił się by wyjść ale szybko wrócił do poprzedniej pozycji i wypił się w moje usta. Na początku nie oddałam pocałunku kiedy jednak otrząsnęłam się wtopiłam ręce w jego loki i lekko za nie pociągnęłam. Kiedy przerwaliśmy pocałunek byliśmy zdyszani. Chłopak popatrzył mi w oczy i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc Hope. - pocałował moje czoło i wyszedł z pokoju zostawiając mnie oszołomioną. 


*********************************************************************************
Przepraszam, że teraz :C Możecie mnie zabić ale serio nie miałam weny i jestem trochę przeziębiona :C Czuje się fatalnie ;'c Na LWL postaram się coś napisać w tym tygodniu :3 Przepraszam, że was zawiodłam :C Jednokierunkowych ♥

5 komentarzy:

  1. Genialny! W niektórych miejscach się śmiałam xD Czekam na następny, oby szybko <3
    http://unique-girl-of-the-nature.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG
    zajebiaszczy
    Mam nadzieje ze kolejny rozdzial bendzie szybciej

    OdpowiedzUsuń
  3. Pisz szybkooo !
    Zdrowiej !
    POZDROWISZ WERONIKĘ W NASTĘPNYM ROZDZIALE ?
    Ps. Niall w 6 rozdziale był takie meeeeega słodki 💜
    Chciałabym, żeby Hope z nim była

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie że pozdrowię ;) ♥ Dziękuję ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. och muszę powiedzieć że rozdział świetny!! *,* nie wiem czy pamiętasz ale raczej nie, byłaś czytelnikiem mojego bloga no nwm czy czytelnikiem ale komentarze zostawiałaś czasami, przerwałam pisanie ale teraz wróciłam miłobyłoby gdybyś zajrzała i skomentowała :D http://simply-life-agata-opowiadanie-1d.blogspot.com/2015/07/rozdzia-8.html

    OdpowiedzUsuń