czwartek, 12 lutego 2015

Rozdział 7

-Miłej zabawy! - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Harry właśnie wjechał na podjazd. Szybko wskoczyłam do samochodu nawet nie patrząc na chłopaka.
-Hej Lordzie Dupku Styles'ie III - zachichotałam i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z...

Patrzył na mnie ze zdziwieniem. Jego oczy zrobiły się ciemniejsze.
-Coś nie tak? - zapytałam niewinnie przygryzając wargę.
-Nie. Wszystko jest w porządku. - warknął przez zęby patrząc na moje usta. Szybko odwrócił wzrok po czym odpalił samochód i ruszył w kierunku klubu. Zachichotałam cicho i odwróciłam się do okna. Drogę przesiedzieliśmy w ciszy. Spojrzałam na zegarek 17:59. O kurwa! Kiedy tylko zaparkowaliśmy wybiegłam z samochodu ciągnąc za sobą chłopaka.
-Co ci się tak spieszy? - mruknął.
-Chodź szybko! Będę tańczyć! - zaśmiałam się.
-Przecież wiem, że będziesz tańczyć. Ze mną. - uśmiechnął się.
-Nie! Będę tańczyć! Z grupą! Szybko!
-Hope! Wreszcie jesteś! Szybko chodź tu zaraz zaczynamy! - krzyknęłam Van kiedy mnie zauważyła. - A buty? Mam nadzieję, że nie będziesz w nich tańczyła. - zaśmiała się widząc moje obecne obuwie.
-Pewnie, że nie! Zabrałam inne. Już je zmieniam. - usiadłam i spotkałam się ze zdziwionym wzrokiem Harry'go.
-Co? - zapytałam i zaczęłam zakładać Air Force. 
-Nie nic... czemu odkryłaś tatuaże? - zapytał w końcu.
-Przecież...
-Hope! - krzyknęłam Van.
-Przepraszam muszę już iść.  - podbiegłam do naszej grupy szykując się na pokaz. Światła zgasły, zapadła cisza... No to zaczynamy...


***
-Udało się! Dałam radę! - krzyczałam podekscytowana kiedy nasz 'pojedynek' z inną grupą dobiegł końca. Nie mogłam przestać się uśmiechać bo... Cholera! W końcu to był mój pierwszy raz!
-Jestem z ciebie dumna! Gratulację kochana! A teraz idziemy to uczcić! - pisnęła równie podekscytowana co ja. Tanecznym krokiem całą grupą ruszyliśmy do baru. Po naszych zamówieniach ruszyliśmy do loży dla Vip'ów, która zresztą była jedną z nagród wygranej. Drugą oczywiście były pieniądze. Wzrokiem odszukałam Harry'go.
-Mhym... O taak. Kto jest mistrzem? No dalej gadaj! O taak, to ja! To ja jestem mistrzem! - chłopak zaczął się śmiać.
-No dalej! Powiedz to! Kto jest mistrzem?! No kto?!
-Hoope! - krzyknęła cała paczka.
-Kto jest mistrzem?! - powiedziałam roześmiana przez zachowanie reszty.
-Ty! - powiedział Hazz.
-Kto?
-Ty!
-Nie słyszałam! Kto jest mistrzem!?
-Ty jesteś mistrzem! - krzyknął wywołując u mnie śmiech.
-Tak wiem! Nie musiałeś mi tego mówić! - powiedziałam poważnie. Kiedy tylko spojrzałam na chłopaka powtórnie zaczęłam się śmiać.
-Hope! Chodź tu! Twoje zdrowie rybeńko! - krzyknął Jacob. Złapałam Harry'go za rękę i pociągnęłam w stronę stolików z shortami.

***
-Dobra ja odpadam! Jutro przyjeżdża mama. Muszę jakoś ogarnąć dom. - powiedział Jacob i jako kolejny poszedł do domu. Przy stole siedziałam ja, Van, Harry i jeszcze kilka osób.
-Daaaavid! - krzyknęłam kiedy rozpoznałam znajomą twarz. Kiedy chłopak odwrócił się chwiejnym krokiem podeszłam do niego rzucając się mu na szyję.
-Hope! Znowu się widzimy! I znowu jesteś pijana. -zachichotałam i szturchnęłam do w ramie.
-Nie pijana! Wstawiona... - mruknęłam.
-Jesteś bardzo zabawna kiedy jesteś pijana. Kiedy jesteś wstawiona. - poprawił się kiedy zmroziłam go wzrokiem. - I Wow! Odkryłaś je! - zaśmiał się i uszczypnął mnie w udo.
-Tak! Musiałam!
-Musiałaś? - zdziwił się.
-Musiałam założyć te spodenki. - wydęłam wargi.
-Czemu?
-Bo taaaaaaaańczyłam! A teraz chodź! Idziemy zatańczyć! - chłopak zaśmiał się ale posłusznie poszedł za mną. Po kilku piosenkach trochę się zmęczyłam więc wróciłam do naszej loży gdzie siedział zdenerwowany Harry.
-Gdzieś ty się podziewała? Po raz kolejny zabrałem cię na imprezę a ty znów gdzieś znikasz.
-Ojejku... wyluzuj się. - uśmiechnęłam się słodko i chwyciłam mojego niedopitego drinka. Kiedy przykładałam go do ust jakiś idiota, czytaj Harry, wyrwał mi go z ręki. - Ocipiałeeeś? Chciałam się napić!
-Ty już wystarczająco dużo wypiłaś. Starczy ci! Jedziemy do domu.
-No dobrze, dobrze tatku. - zaśmiałam się zabierając swoje rzeczy.
-Co ty powiedziałaś? - spojrzał na mnie rozbawiony.
-A ty co głuchy jesteś? Powiedziałam, że dobrze.
-Nie, nie. To później.
-Tatku?
-Taa... czemu tak powiedziałaś?
-Bo tak. A co wolisz żebym mówiła do ciebie dupku? W porządku. Chodźmy dupku.
-Już wolę...
-Tak, tak wiem, że wolisz dupku. Ale proszę cię, porozmawiajmy o tym kiedy nie będę wstawiona. 
-Wstawiona? - co go tak śmieszy?
-Tak wstawiona.
-Ty raczej jesteś pijana.
-Nie, nie jestem! - wydęłam wargi i tupnęłam nogą niczym dziecko, które nie dostało lizaka.
-Owszem jesteś. A teraz chodźmy. - nie ruszyłam się z miejsca tylko wyciągnęłam ręce w jego kierunku. - Chcesz, żebym wziął cię na ręce? 
-Taaaak! Ce! - uśmiechnęłam się słodko.
-Ech... chodź. - uśmiechnęłam się szeroko i ruszyłam w jego kierunku. Bez problemów podniósł mnie i ruszył na parking. Do samochodu wsiadłam sama. Zapięłam pas i zamknęłam oczy kiedy chłopak z burzą loków na głowie odpalał silnik. Cały czas jechaliśmy w ciszy. Kiedy przysypiałam samochód stanął ale nie otwierałam oczu.
-Hope. Hope, jesteśmy. - szepnął Harry.
-Mhym... - mruknęłam z nadal zamkniętymi oczami.
-Ech... gorzej niż z dzieckiem. - jęknął i wyszedł by po chwili otworzyć drzwi z mojej strony aby zanieść mnie na górę.
-Lubie cię wiesz. - powiedziałam i klepnęłam go po policzku na oślep. - Nie jesteś taki zły jak myślałam. Tylko nie pij, nie pal ani nie ćpaj. To będzie z ciebie porządny młodzieniec.
-Mówi to laska, która jet najebana w trzy dupy.
-Nie przeginaj chłopcze.
-Dobrze babciu.
-Babciu? - zdziwiłam się. - Aż na tak starą wyglądam?
-No wiesz... młodzieniec, chłopcze. - zaśmiał się. - A co  do wyglądu to nie... jesteś ładna, naprawdę śliczna, niesamowicie seksowna. - zaśmiałam się i szybko przykryłam jego usta dłonią.
-Tak, tak. Wiem, że jestem zajebiście seksowna ale cii... - chłopak zachichotał i postawił mnie na podłodze w pokoju.
-Ok. A teraz się załóż pidżamę. 
-Nie ce mi się. - jęknęłam.
-Boże... Ręce do góry. 
-Co?
-Przecież nie będziesz w tym spała.
-Czemu?
-Bo będzie ci nie wygodnie. A teraz ręce do góry. - bez słowa wykonałam jego polecenie.
-Um... gdzie masz...
-Pod poduszką. - w mgnieniu oka miałam już na sobie koszulkę Liam'a.
-Dziękuję.
-Nie ma za co. Duh... Hope...
-Co? - zapytałam patrząc mu w oczy. Były takie ładne. Naprawdę piękne.
-Ja... nic nieważne... - odwrócił się by wyjść ale szybko wrócił do poprzedniej pozycji i wypił się w moje usta. Na początku nie oddałam pocałunku kiedy jednak otrząsnęłam się wtopiłam ręce w jego loki i lekko za nie pociągnęłam. Kiedy przerwaliśmy pocałunek byliśmy zdyszani. Chłopak popatrzył mi w oczy i lekko się uśmiechnął.
-Dobranoc Hope. - pocałował moje czoło i wyszedł z pokoju zostawiając mnie oszołomioną. 


*********************************************************************************
Przepraszam, że teraz :C Możecie mnie zabić ale serio nie miałam weny i jestem trochę przeziębiona :C Czuje się fatalnie ;'c Na LWL postaram się coś napisać w tym tygodniu :3 Przepraszam, że was zawiodłam :C Jednokierunkowych ♥

niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 6

 Kiedy zauważyłam taksówkę stojącą przed domek zbiegłam ze schodów mówiąc Liam'owi, że wychodzę. Podałam kierowcy adres i usiadłam wygodniej. Po ok 20 minutach jazdy dotarłam na miejsce. Weszłam do dość sporego budynku przyglądając mu się uważnie. Kierowałam się muzyką. W końcu stanęłam w drzwiach do wielkiej sali. To co zobaczyłam zszokowało mnie...


Na środku sali stał ring a na nim tańczyła ta sama grupka co na imprezie. I jeszcze ona...  liczna szatynka o brązowych oczach... Tańczyła na innym ringu. Wpatrywałam się w nich a zmianę. Tańczyli świetnie! Tak jak zresztą na imprezie. Ale ona... poruszała się najlepiej z nich wszystkich. 
-Szukasz tu czegoś? - zapytał ktoś nagle. Jakich chłopak stanął przede mną ze zdziwioną miną.
-Ja... ja...
-Ona przyszła do mnie. - chłopak odwrócił się a ja mogłam zobaczyć, że to była ona.
-Po co...
-Nich cię to nie obchodzi. Chodź... - i odwróciła się idąc w kierunku ringu. Szybko pobiegłam za nią mijając zdenerwowanego chłopaka. - Wejdź na ring.  poleciła i sama weszła rozchylając liny. - Widzę, że dzisiaj odpowiednio się ubrałaś. - zaśmiała się. - Hope... prawda?
-Tak. A ty jesteś...
-Vanessa. Mów mi Van. No a teraz tańcz. - mrugnęła do mnie. Miałam tu przyjść tańczyć sama? A nie miałyśmy się przypadkiem zmierzyć? Dziewczyna włączyła muzykę i stanęła w kącie. No ok... skoro już tu jestem... I tak jak ostatnio poddałam się muzyce. Bez żadnego skrępowania. Dziewczyna przypatrywała się uważnie każdemu mojemu krokowi. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, który mówił 'Coś z niej będzie'.  Również się uśmiechnęłam kiedy podeszła i tańczyła naprzeciwko mnie. Nie obchodziło mnie to co się dzieje wokół nas.  Kiedy skończyłyśmy nasze klatki piersiowe opadały i podnosiły się w szybkim tempie. Wokół rozległy się oklaski a ja dopiero teraz zauważyłam, że wszyscy się nam przyglądają. Wow... Tak jak wczoraj.
-Widzę Van, że zaprosiłaś do nas Hope. - powiedział Jacob. Dziewczyna tylko się uśmiechnęła.
-Co ty na to żebyś dołączyła do nas? Będziesz z nami trenować... Ale z tym wiążą się też nielegalne pojedynki... wchodzisz w to? - zapytała. Wszyscy zebrani skupili na mnie wzrok. Jak to nielegalne pojedynki? Ja i coś nielegalnego? To chyba nie jest dobry pomysł. Ale....
-Wchodzę w to. - powiedziałam po dłuższym namyśle. Wszyscy posłali mi szczere uśmiechy.
-Świerze mięso! Brać ją! - krzyknął ktoś a po chwili wszyscy zebrani wybuchnęli śmiechem. Jacob mnie podniósł i rzucił w grupkę ludzi pod ringiem...


***


Wracając do domu po kolejnym treningu postanowiłam się przejść. Na treningach spotykamy się dwa razy w tygodniu, czasami trzy. Van mówiła, że będą zdarzały się dni kiedy będziemy trenować codziennie. Zaczęłam z nią spędzać więcej czasu. Bardzo ją polubiłam. Jest ode mnie starsza rok.

-Cześć chłopaki! - krzyknęłam kiedy weszłam do domu i przywitał mnie ich śmiech.
-Hej Hope! Co tak długo? - zapytał Liam wychodząc z salonu, kierując się za mną do kuchni.
-Postanowiłam się przejść... co tu tak wesoło? - zapytałam uśmiechając się słysząc śmiech Lou z salonu.
-Z nicz...
-Oddawaj mój telefon marchewko! - gdy tylko to usłyszałam spojrzałam na Liam'a po czym wybuchłam śmiechem. Widziałam, że Lou ma obsesje na punkcie marchewek ale żeby aż tak?
-On nie jest marchewką! Raczej bananem! - powiedział Harry. Co?
-Skoro mowa o jedzeniu... głodny się przez was zrobiłem. - powiedział Niall.
-Ale jadłeś jakieś pół godziny temu! - jęknął Zayn.
-Pół godziny za długo!
-Nie przesadzaj!
-Ogarnijcie się!
-Nie zdziw się kiedy przytyjesz i żadna laskie nie będzie cię chciała
-Co? Każda będzie mnie wolała nawet takiego niż ciebie pasztecie!
-Weźcie przestańcie! Moje loki przyciągają każdą lasencję w pobliżu!
-Do ciebie? Chyba żartujesz? Mojej szczęce żadna się nie może się oprzeć! 
-Ha! Ja mam za to niebieskie oczy! I co?
-Lou, idioto, ja też mam niebieskie oczy! Do tego jetem blondynem!
-Farbowanym cwelu! - fuknęli wszyscy.

-Ale najpiękniejszym!
-Hoooope! - krzyknęli z salonu. Otarłam łzy spływające mi po policzkach od śmiechu i starając się przybrać poważną minę poszłam do nich.
-Słucham?
-Nie mów słucham bo cie... - zaczął Hazz ale chłopcy zmrozili go wzrokiem tak jak ja.
-Który z nas jest najseksowniejszy, najprzystojniejszy, najsłodszy, najmądrzejszy i najśmieszniejszy? - zapytał Lou.
-Oczywiście, że mój kochany Niall...
-Ha! Widzicie! - wystawił język i pociągnął mnie tak, że siedziałam na jego kolanach objęta jego ramionami. Reszta chłopców udawała obrażonych. W oczach Harry'go błysnęła zazdrość? Nie...
-Niall, kochanie, nie dałeś mi skończyć. Ty oczywiście jesteś najsłodszy, co nie wyklucza reszty, iż jesteś przystojny, seksowny, mądry i śmieszny. Zayn to ten najseksowniejszy, ale również słodki, śmieszny, mądry i przystojny. Lou, zaś to ten najśmieszniejszy, ale też słodki, seksowny, przystojny i mądry. Liam to ten najmądrzejszy, ale też słodki, śmieszny, przystojny i seksowny, bo jest ze mną spokrewniony. - zaśmiałam się a reszta ze mną. - No i Harry. On to ten najprzystojniejszy ale też seksowny, słodki, śmieszny, choć nad mądrym to bym dłużej pomyślała. - chłopak posłał mi wściekłe spojrzenie ale widziałam w jego oczach rozbawienie.
-Ha! Jestem najsłodszy! - Niall znów wytknął język i przytulił mnie jeszcze mocniej.
-A ja najśmieszniejszy!
-Ja najmądrzejszy!
-Ja najprzystojniejszy!
-Zamilczcie ludzie albowiem jam jest ten najseksowniejszy! - krzyknął Zayn.
-A ja mam Hope! I nazwała mnie kochaniem! I co? - zapadłą cisza a wzrok każdego spoczął na mnie i na Niall'u.
-Ups... - powiedział i czym prędzej złapał mnie jak pannę młodą i wybiegł na dwór. Za nami ruszyła reszta.
-Niall! Puść mnie! I tak nie dasz rady!- powiedziałam kiedy zauważyłam doganiającego nas Harry'go i Zayn'a.
-Jeśli mnie nie złapiecie zanim dobiegnę do tego płotu zabieram Hope na lody! A jeśli któryś mnie złapie to ten ją zabierze! - powiedział i przyśpieszył. Jak on daje radę? Jak może mnie udźwignąć?!  Kiedy jesteśmy już blisko 'mety' przed nami staje Harry z łobuzerskim uśmiechem.
-Wygrałem! Niall. Przykro mi, ale musisz ją oddać! - powiedział i wyciągnął po mnie ręce.
-Nie! Ani mi się śni! Ona jest moja! - tak trzymaj Niall!
-Niall...-Zaczął Hazz
-Nigdy!
-Niall
-W życiu!
-Bo zjem twoje słodycze!
-Kupię sobie nowe!
-Zjem twoje żelki! Te najlepsze! Schowane w twojesz szafce nocnej. I ciasteczka. Te od mamusi.
Je też zjem.
-Nie możesz!
-Ależ mogę!
-Nie odważysz się!
-Chcesz się założyć?
-Niall! Nie daj się sprowokować! - powiedziałam nadal uwieszona na jego szyi.
-Nie wiesz gdzie są!
-W walizce pod łóżkiem. W pudełku z jednorożcami. I jeżeli zaraz mi jej nie oddasz zjem je. Na twoich oczach!
-Dobrze! Masz ją! Ale ciasteczka mamusi zostaw w spokoju!
-Niall! Nie! - n próżno trzymałam się blondyna. Teraz byłam na rękach Harry'go.
-Niall! Dlaczego mi to robisz?!
-Przepraszam kochanie! Ale chodziło o ciasteczka mamusi! - udawał szloch.
-Jak mogłeś? Zostawiłeś swoją księżniczkę na patwę tego bydlaka! Lorda Dupka Styles'a III! - reszta rechotała przyglądając się tej scenie. Cóż... widok klęczącego Niall'a przed Harry'm trzymającym mnie musiał wyglądać komicznie.
-Teraz kiedy Niall wybrał ciasteczka zamiast księżniczki, ja zaciągnę ją do lochów i będę torturował! Buahahaha!
-Nieee! Dlaczegooo! - Niall wyrzucił ręce do góry. - Ej! Gdzie chłopaki? Moje ciasteczka! I pudełko w jednorożce! - biegiem ruszył do domu.
-No, księżniczko. Ubierz się ładnie, zabieram cię do klubu. - uśmiechnął się.
-Po pierwsze! Puść mnie! A po drugie nagrodą było zabranie mnie na lody nie do klubu.
-Nie postawię cię dopóki nie zgodzisz się ze mną iść... A jeśli będziesz protestować, zobię to co mówiłem wcześniej... zaciągnę cię do lochów, czyli mojego pokoju, i będę torturował. - jegno wzrok utkwił na moich wargach po czym zjechał na biust. UGH!
-Dobra! A teraz mnie puść! - poczułam zderzenie z ziemią. - Pojebało cię?
-Powiedziałaś Puść a nie Postaw. - wzruszył ramionami i ruszył w kierunku domu. - Po części było to też za Lorda Dupka.
-Lorda Dupka Styles'a III! - krzyknęłam jeszcze za nim pocierając obolałe pośladki. Kiedy weszłam do domu zadzwonił telefon.
-Halo?
-Cześć Hope! Wkładasz ciuszki, które dostałaś i o 18 przyjeżdżasz pod wskazany adres. Wyślę ci go.
-Ale o co chodzi?
-Jesteś nam potrzebna! Będziemy tańczyć to czego uczyliśmy się przez ten czas. Załóż ten bardziej skąpy strój! - i rozłączyła się. Miejscem, w którym mieliśmy tańczyć był jakiś klub. Szybko napisałam do Harry'go pytając o miejsce, do którego chce mnie zabrać. Na całe szczęście jest to ten sam klub.  Pobiegłam na swojego pokoju i zajrzałam zrobić, torby, w której były dwa nasze "uniformy" Jeden luźny drugi bardziej skąpy się. Miałam włożyć ten drugi? Przecież te spodenki ledwo zakryją mi całą pupę! A co z tatuażami? Nie mogę ich pokazać innym. Przypomniały mi się słowa David'a. Może miał rację? Chociaż zaryzykuję ... Przecież to nie grzech mieć tatuaż. W środku leżała karteczka, że co nie Bluzki, chociaż kiedy powie, że mamy ubrać się odważniej, możemy wybierać same. Hymm ... do głowy wskoczyła mi niezła myśl. Czemu by nie  podroczyć się z Harry'm? Uśmiechnęłam Się, położyłam wybrany zestaw na łóżko i ruszyłam zrobić łazienki wziąć prysznic. Była Już 17 kiedy skończyłam suszyć włosy. Zrobiłam mocny makijaż włosy zostawiłam rozpuszczone. Pomalowałam paznokcie i poczekałam aż wyschną. Potem skierowałam się do pokoju aby się ubrać. Już miałam zdejmować ręcznik ciasno zawinięty wokół ciała kiedy mój wzrok utkwił na oknie. Przypomniała mi się ostatnia sytuacja z Harry'm. Szybko zaciągnęłam zasłony.

http://www.polyvore.com/why_not/set?id=148075784


Szybko założyłam bieliznę. Potem nałożyłam spodenki oraz dość skąpy top. Na nogi założyłam, jak zawsze, zakolanówki i czarne lity z ćwiekami. Czy torby włożyłam Air Force na zmianę. Akurat! Jest 17:40. Zeszłam na dół czekać na Harry'go Gdzie zastałam chłopaków. Oprócz Hazzy. Na Twarzy chłopców malowało Się zdziwienie.

-Zamierzacie się tak ślinić czy któryś się w końcu odezwie? - zapytałam rozbawiona.
-Wow... -wykrztusił Niall. - Matko! Jak mogłem wybrać ciasteczka?! - słyszące te słowa wybuchłam śmiechem.
-Jak mogłem dać wygrać Harry'mu? - jęknął Zayn.
-No... gdybym wiedział, że tak ubierzesz się specjalnie dla zwycięscy... - zaczął Lou.
-Nie ubrałam się tak dla Lorda Dupka  tylko...
-Lorda Dupka Styles'a III - wtrącił Niall.
-Lorda Dupka Styles'a III tylko Van do mnie zadzwoniła, że mamy tańczyć. - powiedziała dumnie.
-Powodzenia!
-Dziękuję! - mrugnęłam i odwróciłam się by iść do kuchni po wodę ale pisk Niall'a mnie zatrzymał.
-Co? - zapytałam patrząc na ich zaskoczone miny. O co im... Aaa...
-Ty masz...
-Kokardki...
-Na udach...
-Tatuaże. - wydukał każdy.
-Kiedy?
-Przed śmiercią rodziców... - mruknęłam. - Podobają wam się? - zapytałam niepewnie.
-Są genialne!- powiedział Liam.
-Seksowne! - Zayn śmiesznie poruszył brwiami.
-Myślałem, że jesteś czysta. - zaśmiał się Lou.
-Co? Czyli mając tatuaże jestem brudna? 
-Nie! Nie o to mi chodzi! - zaśmiał się. - Myślałem, że boisz się takich rzeczy.
-Ja? Ja się niczego nie boję! - powiedziałam dumnie. Ale wszystko zniszczył Niall, trzymający w rękach... - Pająk! - pisnęłam. Na co chłopacy wybuchli śmiechem. -Ha ha ha baardzo śmieszne! Wychodzę!
-Miłej zabawy! - usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi. Harry właśnie wjechał na podjazd. Szybko wskoczyłam do samochodu nawet nie patrząc na chłopaka.
-Hej Lordzie Dupku Styles'ie III - zachichotałam i spojrzałam na niego. Patrzył na mnie z...


*********************************************************************************

HEJ! Jednak zdecydowałam się napisać go jeszcze dziś! <33 Dziękuję za 8 kom przy 5 rozdziale! Liczę na wasze kom tuutaj! ;)) Miłego czytania! I przepraszam, że rozdział dopiero teraz! Huhuhu dzisiaj Hazzowe urodzinki! 21! Nie wierzę! Dla mnie to ciągle ten sam 16-latek! <33 PS. Głosujcie w ankiecie! ;)) #Jednokierunkowych ;**

środa, 28 stycznia 2015

Liebster Awards

Wow! Dziękuję za nominację ;* ! Zapraszam na TT @Looczeg

#1 Nominacja od Princessa Mona

1.Ulubiona książka?
Hymm... no to będzie trudno :D dużo ich mam ;))

"Gwiazd naszych wina"
"Pamięć krwi"
"Zakochana w mroku"
i wiele innych :)
2.Do jakich fandomów należysz? 

Directioners ♥
Mixers ♥
Janoskianators ♥
5SOS ♥
Oprócz tego uwielbiam Ariane Grande, Cher Lloyd, Ed'a Sheeran'a i kilku innych wykonawców ^^

3.Inspiracja do Twojego opowiadania?

Cóż... najbardziej to moi czytelnicy. Kiedy widzę, że komuś podoba się to co piszę od razu mam ochotę wstawić coś nowego! :D Tak się rozpędziałam, że zaczęłam nawet pisać 2 część SMSL :D jest już początek ;) Ale ciii... nie było mowy! ;***

4.Ulubione jedzenie?

Za trudne pytanie! Ja uwielbiam jeść! Po prostu kocham! Ale gdybym miała wybierać to... Boże nawet wybrać nie potrafię ;o haha przykro mi ale nie mogę odpowiedzieć na to pytanie xd :D

5.Największe marzenie?

Hymm... mam kilka równych ;) 1 z nich jest to żeby mój brat cioteczny wyzdrowiał ;c ech...
2 wyjazd za granicę po ukończeniu szkoły i 3 to koncert moich idoli! ♥

6.Najwspanialsze wspomnienie/a?
Haha nie mam pojęcia xdd huh chyba to jak zobaczyłam moją babcię kiedy przyleciała do nas do Anglii :D wyglądało to mnw. tak:
"-Mamo, mamo, mamo! Mooogę iść do Martyny nocować? - patrzę się na kobietę stojącą obok i nagle: - Baaaaabcia!" Tak to było zdecydowanie to haha :D mam jeszcze szporawo ale nie bd się rozpisywać ;))

7.Wymarzony zawód?

Nie mam ;))

8.Ulubiony i znienawidzony przedmiot w szkole?

Ulubiony to będzie... hym... chemia a znienawidzony to fizyka! :D haha

9.Masz jakąś fobię?

 A jak zabraknie jedzenia? haha :D

10.Znienawidzona i ulubiona piosenka?

Znienawidzonej nie mam a ulubiona to "Steal My Girl" ♥ 

11.Daj swoje zdjęcie!

Ojej ;o... jeśli tak bardzo chcecie...



#2 Nominacja od Lee One



1.Czym się pasjonujesz?

Um... uwielbiam czytać i pisać haha i trochę rysować ;))
2.Z jakiego osiągnięcia jesteś najbardziej dumny/a?

Chyba z moich blogów :)) Nie mam raczej zbyt wiele osiągnięć ;) haha

3.Za co w życiu jesteś najbardziej wdzięczny/a?

Za bliskich mi ludzi ;) I mimo niepowodzeń ktoś mnie podniesie na duchu ;*

4.Jak byś się opisał/a w jednym zdaniu?

Miła, czasem wredna, dziewczyna prawie zawsze uśmiechnięta, uczuciowa i pomocna.

5.Czego boisz się najbardziej?

Samotności, odtrącenia...

6.Żyjesz pełnią życia?

Przeważnie ;D

7.Kto Ci najbardziej inspiruję?
Liam Payne ♥ Mimo wszystko co go spotkało nie poddawał się, radził sobie w życiu i doszedł do celu :*

8.Jakie cechy chciałabyś mieć?

Hymm... chyba wszystkie takie mam ;))

9.Czy uważasz się za dobrego człowieka?

Tak ^^

10.Jaki jest Twój największy nałóg?

Hymm... nie mam :)) Albo nie w sumie mam xd za dużo gadam! Mogłabym rozmawiać 24/h :o *.* hahaha

11.Jak myślisz jakie zdanie mają o Tobie Twoi znajomi?

Nie mam pojęcia :33 zależy którzy... ale jakoś nie obchodzi mnie zdanie innych ;) chyba, że jest to kto dla mnie bardzo bliski ;*


Nominuję:
1.Simply Life
2.Perecuted
3.GMAC
4.Stay Strong
5.Każdy ma swoje przeznaczenie
6.Music & Love♥
7.Still The one
8.Devils Don'y Fly - Liam Payne
9.Infinity
10.
11.


Moje pytania:
1.Ulubiona książka?
2.Największe marzenie?
3.Motto życiowe?
4.Ulubiona piosenka?
5.Daj swoje zdjęcie! ;)
6.Ulubiony kolor?
7.Najlepsze wspomnienie?
8.Co chciałabyś robić w przyszłości?
9.Twoja wada?
10.Jaka chciałabyś być?
11.Opisz się w jednym zdaniu?

222222
2

piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 5

-O czym mowa? - zapytał niestety wścibski Harry...
-O niczym ciekawym. - zbyłam go.
-A gdzie byliście?
-W łazience. - palnęłam bez zastanowienia. Boże! Co ja właśnie zrobiłam?! Zrobiłam się cała czerwona ze wstydu mając nadzieję, że nikt tego nie słyszał oprócz lokowatego. Niestety wszyscy patrzyli się a to na mnie, Justin'a a Harry'go. No świetnie! Justin chichotał cicho obok mnie ale mi jakoś nie było do śmiechu spojrzałam na chłopaka po mojej lewej. Z jego twarzy można było wyczytać złość...

-No, no widzę, że nasza cnotka zaczęła się bawić... - zaśmiała się blondynka, która wcześniej przyssała się do Styles'a, a za nią cała reszta oprócz Harry'go.
-Pójdziesz ze mną zatańczyć? - zapytał uśmiechając się.
-Jakoś nie mam ochoty teraz tańczyć. A nie... przepraszam. Poprawne zdanie brzmi: Nie mam ochoty tańczyć z TOBĄ. - uśmiechnęłam się kiedy jego usta uformowały się w cienką linię.
-Słuchaj no...
-Just mam ochotę potańczyć... Idziesz? - zapytałam kolegi przerywając tym samym chłopakowi z burzą loków na głowie.
-Może lepiej nie... - powiedział wyraźnie rozbawiony ale wolał nie ryzykować.
-Och... cóż ok. Nic nie szkodzi. Pójdę sama może ktoś do mnie dołączy... - westchnęłam i wstałam.
-Ja z tobą pójdę... - upierał się Styles. 
-Hymm... nie dzięki już kogoś znalazłam. - uśmiechnęłam się. - Ej ty! W żółtej koszulce! Chcesz ze mną zatańczyć? -chłopak zlustrował mnie wzrokiem po czym z uśmiechem kiwnął głową. Uśmiechnęłam się wiedząc, iż zdenerwowałam Hazzę i ruszyłam w kierunku nieznajomego. Muszę przyznać, że jest całkiem przystojny... Cóż... możliwe, że wpakuję się w jakieś kłopoty ale jakoś w tym momencie zbytnio mi to nie przeszkadza. Słyszałam ja Styles mnie woła ale nie zwracałam na to uwagi.
-Jestem Hope. - uśmiechnęłam się do dopiero co poznanego chłopaka.
-David... miło mi. Twój chłopak nie ma nic przeciwko, że z tobą zatańczę? - zapytał przygryzając wargę.
-Huh... nie mam chłopaka. - zaśmiałam się cicho.
-A ten chłopak, który patrzy na mnie jakby chciał mnie zabić? - zaśmiał się.
-Aa... to jest przyjaciel mojego kuzyna. Taki tam idiota... Nie zwracaj na niego uwagi. - puściłam mu oczko po czym odwróciłam się aby jak bardzo chłopak jest wkurwiony. Wyglądało na to, że był po prostu MEGA wściekły. Obok niego siedział Justin z rozbawieniem na twarzy. A za nimi reszta, niektórzy zdziwieni, niektórzy rozbawieni podobnie jak Just. Złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam wgłąb 'parkietu'.  Tańczyłam z nim jakieś 30 minut dopóki kilka osób nie przyszło i nie ogłosiło, że teraz tańczą najlepsi. Zabrzmiała muzyka a na parkiet gdzie było dużo wolnego miejsca zaczęli tańczyć Street Dance. Muszę przyznać, że tańczyli nieźle.  Wszyscy przyglądali się dokładnie ich ruchom. 
-No a teraz coś najlepszego! To na co wszyscy czekają! Możecie zgłosić się i pokazać na co was stać! - powiedział jakiś koleś. Cisza... Nikt nie odezwał się ani słowem. - Serio ludzie? Nie jesteście chyba aż takimi tchórzami co? No dawać wy popieprzone tchórze! To tylko zabawa! - znów cisza.. - widzę, że nic tu po nas... Spadajmy!
-Ja w to wchodzę... - Co? Ja się kurwa zgłosiłam?! W tym momencie chciałam przywalić sobie w twarz z całej siły! Kurwa! Momentalnie wszyscy popatrzyli na mnie.
-Nie sądzisz kochanie, że będzie ci niezbyt wygodnie w tym tańczyć? - zaśmiał się chłopak.
-Jeśli w ogóle umiesz tańczyć. - zakpiła blondynka z naszego stołu. 
-O to jak jestem ubrana martwić się nie musisz... - westchnęłam i podciągnęłam lekko spódnicę ukazując spodenki. - A buty zawszę mogę zdjąć, prawda? - uśmiechnęłam się dumnie.
-W sumie masz rację... Jesteś tego pewna? - zapytał z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Oczywiście... chwileczka. - powiedziałam i podeszłam do stołu, przy którym siedziałam i nalałam do kieliszka wódki.
-Hope... co ty do kurwy nędzy robisz? - warknął Harry.
-Coś co uwielbiam, kochanie. - powiedziałam i wypiłam cały kieliszek, lekko się przy tym krzywiąc. Chłopak próbował mnie zatrzymać ale szybko odeszłam nie słuchając go.
-Jaki masz numer buta? - zapytała jakaś dziewczyna.
-Co? - zapytałam zdziwiona.
-Jaki?
-38. - powiedziałam nadal nie wiedząc o co chodzi. Powiedziała coś do koleżanki obok a ta na chwilę zniknęła.
-Mieszkam tu i mam ten sam numer buta. Pożyczę ci je. Będzie ci wygodniej. - uśmiechnęłam się. To miłe z jej strony.
-Dzięki - powiedziałam kiedy ta podała mi biało-czarne Air Force. Szybko założyłam je i stanęłam przed rozłożoną matą.
-Gotowa? - zapytał chłopak.
-Jasne. - powiedziałam trochę niepewnie. Serio? Akurat teraz cała pewność siebie się ze mnie ulatniała? Ugh! Ktoś puścił muzykę a przede mną stanął jakiś chłopak i zaczął tańczyć. Tańczył najlepiej z całej grupy. Uśmiechnęłam się i wskoczyłam na matę tym samym zganiając go z niej. Poddałam się muzyce. Nie kontrolowałam swoich ruchów. Tańczyłam jak nigdy. Pierwszy raz tańczyłam przed 'publicznościom'. Dziwnie się czułam wiedząc, że każdy na mnie patrzy. Szybko przegnałam to uczucie skupiając się tylko na tańcu. Kiedy muzyka się kończyła zapadła cisza a wszyscy wpatrywali się we mnie osłupieni. Zrobiłam coś nie tak? Zalałam się czerwienią patrząc na ludzi kiedy moja klatka piersiowa opadała i podnosiła się nieustannie w szybkim tempie. Po chwili wszyscy zaczęli klaskać a niektórzy nawet gwizdać. Uśmiechnęłam się kiedy chłopak, który jak się okazało ma na imię Jacob, podszedł do mnie i pogratulował mówiąc, iż  się tego nie spodziewał. Kiedy odszedł ktoś podbiegł do mnie i wziął na ręce kręcąc wokół siebie. Wydałam z siebie pisk i śmiech jednocześnie. Tym kimś okazał się być Justin.
-Jej! Mała nie sądziłem, że potrafisz tak tańczyć! - powiedział podekscytowany. - To trzeb uczcić! - śmieliśmy się z niczego. Kiedy mieliśmy iść do stolika uczcić moje umiejętności podeszła do mnie jakaś dziewczyna w moim wieku lub ok 3 lat starsza. Poprosiłam Justin'a żeby zostawił nas na chwilę same.
-Um... o co chodzi? - zapytałam.
-Jeśli chcesz się ze mną zmierzyć przyjdź tam jutro. - wręczyła mi jakiś kawałek papierka gdzie widziała jakaś nazwa ulicy i godzina. Rozejrzałam się szukając wzrokiem tajemniczej dziewczyny ale nigdzie jej już nie widziałam. Wzruszyła ramionami, zmieniłam buty i oddałam jej dziewczynie, która mi je pożyczyła. Podziękowałam jej raz jeszcze i poszłam do stolika. 
-No... nadal jestem mega zdziwiony. - powiedział Justin. - To jak pijemy? - zapytał z uśmiechem.
-Jasne. - odpowiedziałam i przygryzając wargę spojrzałam na Harry'go. Chłopak bacznie mi się przyglądał. Kiedy spojrzał na moją wargę oczy dziwnie mu pociemniały. Może mi się tylko zdawało? Uch... możliwe. Z powrotem swoją uwagę skupiłam na Justin'ie i alkoholu, który wlał mi do kieliszka. 
-Twoje zdrowie ślicznotko. - zaśmiałam się i przychyliłam kieliszek wlewając jego zawartość do gardła. Muszę przyznać szczerze, że świetnie się bawię! Wręcz cudownie! Zauważyłam, że ktoś wysypuje biały proszek na stół a potem wciąga to nosem. Narkotyki. Spojrzałam na Justin'a.
-Chcesz? - zagryzłam wargę myśląc nad odpowiedzią. Niepewnie kiwnęłam głową.
-Ej... Mark daj jej kolejkę. - chłopak wskazał na mnie. Po chwili przede mną był wysypany biały proszek. Uśmiechnęłam się kiedy dostałam do ręki zwinięty 100 dolarowy banknot. Schyliłam się i wciągnęłam to tak jak wcześniej ten Mark. Zaraz po mnie wziął Justin. Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej i ruszyłam w kierunku parkietu lekko chwiejąc się na nogach. Zauważyłam pod ścianą stojącego David'a rozmawiającego z jakimś facetem. Chwiejnym krokiem podeszłam do niego opierając głowę o jego ramię.
-Zatańczysz ze mną? - zapytałam 
-Hope... jesteś pijana. - zaśmiał się przyglądając mi się bacznie.
-Nie jestem. - powiedziałam tupiąc nogą. - No może troszeczkę. - zaśmiałam się. - Plooose zatańczysz ze mną? - zrobiłam minę szczeniaczka.
-Ech... no dobrze. Chodźmy. - pociągnął mnie w stronę parkietu by po chwili kołysać idę w rytm muzyki. Po ok. 20 minutach David oznajmił, że niestety musi już iść. Pożegnałam się z chłopakiem ale zostałam na parkiecie. Nawet nie wiem ile czasu minęłam. Poczułam szarpnięcie za ramię. Przede mną stał Harry Dupek Styles.
-Szukam cię do cholery od godziny! Gdzie ty kurwa byłaś?! - zapytał wściekły... wściekły to mało powiedziane. On był po prostu wkurwiony...
-Tańczyłam sobie. Przecież od tego ą imprezy prawda? Żeby się bawić. - zaśmiałam się. Jego twarz wykrzywiła się w grymasie.
-Jesteś kompletnie pijana. - westchnął.
-Nie nie jestem...
-Jesteś, H...
-Czuję się tak lekka! Już nie jest gruba! Chudzinka ze mnie! Nareszcie! - zaczęłam się śmieć i kręcić w okół własnej ości starannie oglądając dziwnie płaski brzuch.
-O czym ty...? Ćpałaś? - zapytał zdenerwowany.
-Skądże. Ja? Nigdy... Musiało ci się przyśnić. -zaśmiałam się. Chłopak złapał mnie za nadgarstek ciągnąc w stronę wyjścia. - Ja nie chce... Ja jeszcze zostanę.. Wrócę z Justin'kiem - bełkotałam chichocząc stawiając chłopakowi niemały opór. Mięśnie chłopaka spięły się. Stanął i odwrócił się w moją stronę. Złapał mnie w talli i przerzucił sobie przez ramię. Waliłam w jego plecy moimi małymi piąstkami śmiejąc się przy tym. Chłopak wsadził mnie do samochodu i zapiął pasy. Po chwili sam siadł na miejscu kierowcy i odpalił silnik. Przyglądałam mu się uważnie. Co jakiś czas przypatrywał mi się. Kiedy stanęliśmy pod moim domem.
-Hope, Hope, Hope... Co ja mam z tobą zrobić? - westchnął chłopak.
-Zaprowadzisz mnie do domciu. Do pokoju. - powiedziałam z uśmiechem.
-Do pokoju powiadasz? - uśmiechnął się zadziornie.
-No przecież nie będę spała na kanapie. - uśmiechnęłam się. - A teraz chodź. - chciałam otworzyć drzwi ale nie ustąpiły. Popstrzyłam na chłopaka siedzącego obok, który wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
-Do wszystkiego jesteś zdolna, skarbie. - uśmiechnął się i przychylił głowę w moją stronę. Przybliżyłam się do niego patrząc na kuszące wargi. Kiedy dzieliły nas zaledwie milimetry nacisnęłam przycisk blokujący drzwi aby się odblokowały. Chłopak patrzył na mnie zdziwiony. 
-A teraz chodź odprowadzisz mnie... skarbie. - zaśmiałam się i wyszłam na świeże powietrze. Po chwili chłopak stał obok mnie z uśmiechem na ustach.
W milczeniu szliśmy pod drzwi domu. Pod wycieraczką leżał kluczyk. Bez problemu podniosłam go. Cóż... gorzej było z otworzeniem drzwi. Za każdą nieudaną próbą śmiałem się coraz głośniej. Harry z rozbawieniem uciszał mnie za każdym razem. Ostatecznie zabrał kluczyk i otworzył drzwi. Kiedy weszliśmy do środka stanęłam przed schodami i westchnęłam. Chłopak rozumiejąc moją aluzję jęknął i wziął mnie na ręce zaprowadzając do sypialni..
-A nagroda? - zapytał kiedy stałam na środku pokoju. Przewróciłam oczami ale podeszłam do niego i chciałam pocałować w policzk. Niestety chłopak odwrócił się tak, że pocałowałam go w usta. Uderzyłam go w ramię oburzona a jednocześnie rozbawiona...
-Dupek... - mruknęłam.
-Tak, tak, mała. Mówiłaś mi to wiele razy. - westchnął. Pożegnałam  się z nim a potem szybko zrzuciłam z siebie cichy i założyła czyją koszulkę... chyba Liam'a. Położyłam się na łóżko i bardzo szybko odpłynęłam w krainę Morfeusza.

***

Obudził mnie potworny ból głowy. Lekko otworzyłam oczy. Lekko podparłam się na łokciach rozglądając po pokoju starając się coś przypomnieć. Pamiętam wszystko do momentu, w którym tajemnicza dziewczyna wręczyła mi kartkę. Zauważyłam, że na szafce nocnej toi butelka z wodą oraz tabletki przeciwbólowe. Pod butelką leżała karteczka.
"Pomyślałem, że przyda się na kaca. Harry xx"
Och... ok. Połknęłam dwie tabelki i poszłam pod prysznic. Ubrałam jakieś getry i bokserkę po czym zeszłam na dół coś zjeść. Spojrzałam na telefon sprawdzając, która jest godzina. 14? O kurwa! Trochę pałam. W kuchni siedział Liam i chłopaki... Jak Harry mógł się wyspać?
-O widzę, że królewna już wstała. - zaśmiał się Hazz...
-Ciebie też miło widzieć dupku. - mruknęłam. Po zjedzonym śniadaniu i 'rozmowie' z chłopakami udałam się do swojego pokoju. Dochodziła godzina 16... O tej godzinie miałam się z nią spotkać... Wyjęłam z szafy wyjęłam szare dresowe spodnie, biały zwiewny top na ramiączkach, z flagą Ameryki, Czarnego snapback'a z 'logo' batman'a, białe Air Force i okulary przeciwsłoneczne. Zadzwoniłam po taksówkę. Szybko przebrałam się i lekko umalowałam.


http://www.polyvore.com/cgi/set?id=145608481&.locale=pl


 Kiedy zauważyłam taksówkę stojącą przed domek zbiegłam ze schodów mówiąc Liam'owi, że wychodzę. Podałam kierowcy adres i usiadłam wygodniej. Po ok 20 minutach jazdy dotarłam na miejsce. Weszłam do dość sporego budynku przyglądając mu się uważnie. Kierowałam się muzyką. W końcu stanęłam w drzwiach do wielkiej sali. To co zobaczyłam zszokowało mnie...


*********************************************************************************
Hej kochani! Jak po Sylwestrze? Przepraszam, że dopiero teraz ale nie miałam weny. I tak jakoś mnie zebrało siadłam i napisałam cały rozdział *.* Jutro powinien pojawić się rozdział na LWL ♥ Liczę na wasze kom! Branoc! ♥
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ ♥
Proszę skomentuj! ♥